Prezes Cukrownika nie składa broni

Janina Szawarska, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Cukrownik” w Siennicy Nadolnej i radna gminy Krasnystaw, od jakiegoś czasu jest też emerytką. W 2015 r. zarobiła 133 tys. zł i wzięła 23 tys. zł emerytury. – Już chyba pora, by ustąpiła miejsca młodym – denerwuje się nasz Czytelnik. – Dopóki otrzymuję absolutorium od rady nadzorczej spółdzielni, nie zamierzam odchodzić z pracy – komentuje prezes.

Janina Szawarska, prezes SM „Cukrownik” w Siennicy Nadolnej, prawa emerytalne nabyła w połowie 2015 r. Według jednego z mieszkańców gminy Krasnystaw stało się to w dość dziwnych okolicznościach. – Warto zapytać panią prezes, w jaki sposób zwolniła się i tego samego dnia ponownie zatrudniła w Spółdzielni już jako emerytka i dlaczego rada nadzorcza ten fakt zatwierdziła – mówi mężczyzna, proszący o zachowanie anonimowości. – Czyżby nie obowiązywały tu przepisy o ogłoszeniu konkursu na prezesa? Wydaje się, że tak powinno być, gdyż jest wiele osób młodych, które chętnie podjęłyby się kierowania Spółdzielnią, a pani Szawarska – odchodząc na emeryturę – uwolniłaby spółdzielnię od pasma nieustannych konfliktów, jakie swoją działalnością wywołuje – dodaje.
J. Szawarska rzeczywiście od jakiegoś czasu jest na emeryturze. Potwierdza to jej oświadczenie majątkowe za rok 2015, które składać musi, bo jest też radną gminy Krasnystaw. Z dokumentu wynika, że prezes „Cukrownika” zarobiła w ubiegłym roku 133 tys. zł, a także wzięła 23 tys. zł emerytury (kwoty brutto).
– Niejeden wójt ma niższe dochody – zauważa nasz rozmówca. – Naprawdę pani prezes mogłaby postąpić honorowo i po prostu odejść ze Spółdzielni. Chyba najwyższy czas – dodaje.

J. Szawarska zapewnia, że cały czas była i jest prezesem „Cukrownika” i w międzyczasie po prostu nabyła prawa emerytalne. – To nieprawda, że zwolniłam się z pracy na jeden dzień i ponownie zatrudniłam, to jakieś bzdury rozsiewane przez moich przeciwników politycznych – komentuje. Prezes śmieje się, że nawet wójt gminy Krasnystaw Janusz Korczyński sugerował jej, by odeszła ze spółdzielni. – A przecież sam jest już emerytem i nadal sprawuje funkcję – zauważa. Szawarska z pracy rezygnować nie zamierza, bo – jak tłumaczy – rada nadzorcza „Cukrownika” co rok udziela jej absolutorium. – Świadczy to o tym, że dobrze kieruję spółdzielnią. Dlaczego miałabym więc odchodzić? To, że nabyłam prawa emerytalne, nie znaczy, że mam przestać pracować – podsumowuje. (kg)