Prezydent o cyrku, przewodniczący o przepisie

– Przewodniczący rady próbuje robić cyrk. To kompromitacja dla władz miasta – rzucił prezydent Jakub Banaszek przewodniczącemu rady miejskiej Longinowi Bożeńskiemu. Postraszył, że nikt do stołka nie jest przywiązany. Wytknął, że pycha kroczy przed upadkiem. Słowną potyczkę wywołała sprawa wyboru przedstawiciela rady miasta do jednej z komisji konkursowych, czyli sprawa raczej błaha.

Radny Marek Sikora podczas transmitowanej online wtorkowej sesji rady miasta przypomniał, że klub Koalicji Obywatelskiej, do którego należy, zgłosił swoją kandydatkę, Katarzynę Janicką, do komisji konkursowej, wyłaniającej laureata nagrody prezydenta Chełma dla organizacji pozarządowej wyróżniającej się w działalności na rzecz społeczności lokalnej. Radny chciał wiedzieć, co dalej z tą sprawą.

Zdawało się, że to formalność, ale temat wywołał burzę. Longin Bożeński, przewodniczący Rady Miasta Chełm, odpowiedział, że rada zaproponowała dwie osoby do składu komisji, a on przedłożył to prezydentowi i „temat uważa za zamknięty”. Ale Jakub Banaszek, prezydent Chełma, który włączył się do rozmowy, wcale nie podzielał jego zdania. Stwierdził, że ma przed sobą regulamin przyznania nagrody i jasno wynika z niego, iż rada miasta musi wskazać jednego przedstawiciela do komisji (w jej skład wchodzą też po jednym przedstawicielu: prezydenta Chełma, organizacji pozarządowej i wydziału spraw społecznych ratusza). Prezydent stwierdził, że nie będzie wybierał spośród dwóch kandydatów zgłoszonych przez radę, bo ma ona wskazać jednego z nich.

Zapowiedział, że jeśli radni tego nie zrobią, uzna, że nie zgłosili żadnego kandydata do składu komisji. Przewodniczący Bożeński odpowiedział tylko, że „można to przedyskutować” i przeszedł do dalszych punktów obrad. Ale radny Sikora nie dał za wygraną i nalegał, aby sprawę rozstrzygnąć i – jeśli trzeba – skonsultować ją z prawnikiem. Wówczas przewodniczący Bożeński oznajmił, że regulamin został opracowany i wdrożony przez organ wykonawczy, a radzie nie można niczego narzucać. Zapowiedział jednak, że prawnicy się nad tym zastanowią i do końca obrad decyzja w tej sprawie zapadnie. Po przyjęciu dwudziestu uchwał do tematu powrócono i wtedy zaczęło iskrzyć na dobre.

– Zarządzenie prezydenta miasta wskazuje wyraźnie, że rada ma wybrać jednego kandydata do komisji konkursowej. Proponuję, aby radni ustalili jakąś formułę głosowania – stwierdził Piotr Kowalewski, radca prawny UM Chełm. – Proponuję, aby przewodniczący rady zebrał głosy od poszczególnych radnych, w których każdy radny opowie się za jedną z kandydatur albo na przykład wstrzyma się od głosu. Możemy też ustalić, czyj głos będzie decydujący w przypadku równowagi. Innych możliwości nie widzę, bo tu nie mamy do czynienia z uchwałą.

Prezydent: nikt nie jest do stołka przywiązany

Zdaniem mecenasa to rozwiązanie było najprostsze, ale przewodniczący Bożeński odpowiedział mu, że to żadne wyjście z sytuacji. Oznajmił, że zarządzenia prezydenta miasta „nie są dla organu stanowiącego, jakim jest rada miasta zobowiązujące do podejmowania przez nią określonych działań i nie mogą narzucać jej określonego zachowania”. Mecenas Kowalewski w końcu przyznał, że zarządzenie nie powinno zawierać zobowiązania rady miasta do wskazania kandydata do komisji konkursowej i „w zakresie tego zapisu jest to wadliwe”. Stwierdził też, że w tej sytuacji trafnym byłaby zmiana zarządzenia i uchylenie tego punktu. Przewodniczący Bożeński ucieszył się z takiego stanowiska mecenasa, bo jego zdaniem zmiana zarządzenia przez organ wykonawczy będzie w tej sytuacji „najprostszym” wyjściem. Wtedy Edyta Rożek, koleżanka przewodniczącego z klubu radnych PiS i jednocześnie druga ze zgłoszonych przez radę przedstawicieli do komisji konkursowej, zrezygnowała z zkandydowania, de facto ratując sytuację.

– Rezygnuję z tego, aby nie robić problemu prezydentowi oraz radzie, aby nie utrudniać sytuacji, a także po to, by nagroda była jak najszybciej przyznana organizacji pozarządowej, która na nią zasługuje – stwierdziła radna Rożek, a jej słowa znowu wywołały do odpowiedzi prezydenta Banaszka. Oświadczył on, że to nie jest jego problem, tylko rady i jej przewodniczącego.

– Wie pan, nikt nie jest do swojego stołka przywiązany – zwrócił się prezydent do L. Bożeńskiego. – Zgodnie z literą prawa prezydent może zrezygnować ze swego urzędu lub zostać odwołany przez referendum, a przewodniczący jest wybierany przez większą ilość radnych. Proszę nie robić takiej sytuacji, jak teraz, bo zgodnie z obowiązującym zarządzeniem rada miasta wskazuje jednego przedstawiciela do komisji. Z niezrozumiałych przyczyn próbuje pan robić cyrk, zamiast poddać pod głosowanie te dwie kandydatury. Nikt panu niczego nie narzuca, obowiązuje przepis. Jeżeli pan przewodniczący nadal będzie się upierał przy swoim, to nie zostanie ta kwestia rozstrzygnięta, bo ja nie będę zmieniał zarządzenia w tej sprawie. Dziwna jest ta sytuacja i myślę, że trochę kompromituje władze miasta – zarówno władzę uchwałodawczą, jak i wykonawczą. Przez jakiś upór przewodniczący chce pokazać, że ma tytuł, a ja podsumowuję – pycha kroczy przez upadkiem. Nie rozumiem, co przewodniczący chce osiągnąć, nie poddając tej kwestii pod głosowanie: wybory mogą być tajne, jawne. Nie rozumiem abstrakcji tej sytuacji.

Spokój przewodniczącego

L. Bożeński głosowania jednak nie przeprowadził.

– Cały problem leży właśnie w nieporozumieniu – tłumaczył przewodniczący rady miasta. – Procedury otwartego głosowania nie można przeprowadzić, a zarządzenie prezydenta obarczone jest wadą prawną, co nie jest winą prezydenta Banaszka, bo jest ono z poprzednich lat, ale funkcjonuje do tej pory i czas najwyższy pewne rzeczy prostować. A mówienie o jakimkolwiek cyrku jest zbyt daleko idące. To, że radna Rożek rezygnuje, ułatwia sprawę na dzień dzisiejszy, ale nie załatwia problematyki błędnego prawnie zarządzenia.

Ostatecznie to radna Janicka z klubu radnych Koalicji Obywatelskiej zasiądzie w komisji konkursowej dotyczącej nagrody dla organizacji pozarządowych.

(der)

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here