Prokurator w spółdzielni

Część prac remontowych w wieżowcu przy Jagiełły 16, za które zapłacił były zarząd spółdzielni, mogło być wykonanych tylko na papierze

Tylko 5 tygodni pracowała w Spółdzielni Mieszkaniowej Felin Elżbieta Krupa. Ze stanowiska wiceprezesa odwołano ją z hukiem w okresie ochronnym, bo zawiadomiła organy ścigania o nieprawidłowościach w rozliczaniu funduszu remontowego. Prokuratura wszczęła po jej doniesieniu śledztwo. – Nic nie będzie zamiecione pod dywan – zapewnia Jacek Czerniak, prezes spółdzielni.


– Osobiście kosztowało mnie to dużo zdrowia, a miałam stabilizację w poprzedniej firmie i pracę do emerytury – ubolewa pani Krupa. Złożyła pozew do sądu o odszkodowanie za zwolnienie w okresie ochronnym.

Księgowa niczym koń trojański

Pod koniec sierpnia ub. roku Elżbieta Krupa dostała propozycję ze spółdzielni Felin poprowadzenia spraw księgowych na umowę zlecenie. Pracownicy działu finansowego byli od pewnego czasu na zwolnieniach lekarskich. Trzeba było ogarnąć chaos (niepopłacone faktury, niewysłane deklaracje, niezrobiona lista wynagrodzeń itp.). Prezes i członkowie rady nadzorczej byli na tyle zadowoleni z jej pracy, że już 18 września ub. roku została powołana na stanowisko wiceprezesa spółdzielni Felin ds. finansowych. Z korespondencji esemesowej wynika, że kandydatura Elżbiety Krupy była mocno popierana przez Eugeniusza Bielaka, przewodniczącego rady nadzorczej SM Felin, radnego miejskiego (PiS).
Eugeniusz Bielak liczył, że zaufana księgowa pomoże rozliczyć prezesa spółdzielni Jacka Czerniaka (byłego posła SLD). „Będziemy go rozliczać za nieudolność. Jak? Finansowo, do oporu, aż sam odejdzie” – esemesował do księgowej Bielak. Wskazywał na wadliwe, jego zdaniem, rozliczenia za sezon grzewczy, nieprawidłowości przy ocieplaniu bloku przy ul. Jagiełły 16, itp.

Nie jestem wiatraczkiem…

Księgowa, analizując dokumenty dotyczące bloku przy ul. Jagiełły 16, dowiedziała się o 2 kosztorysach sporządzonych przez byłego prezesa, które zdaniem mieszkańców tego bloku nie miały pokrycia w wykonanych pracach. A chodzić może o sumę nawet 187 000 zł wydatkowaną w latach 2012 -2016 (Jacek Czerniak nie był wówczas jeszcze prezesem).
– Chcieliśmy się dowiedzieć, jak wydawane były środki z naszego funduszu remontowego – mówią mieszkańcy bloku przy Jagiełły 16. – Trudno sobie wyobrazić, by jeden blok, w którym inwestuje się ciągle (ocieplenie i remont elewacji, odwodnienie, oświetlenie LED, wentylatory, podwójne elektroniczne domofony, malowanie klatek), wychodził na plus, a nasz blok, mający obdrapane ściany, z niedokończoną elewacją, był na minusie. Chcemy również nadmienić, że mieszkamy w budynku od 1994 roku i trudno nam przypomnieć sobie co zostało zrobione – dodają. Za wymianę skrzynek pocztowych, drzwi wejściowych, podzielników na grzejnikach mieszkańcy płacili ze swoich kieszeni, a nie z funduszu remontowego.
– Wątpliwości nasuwały się same, dlatego wnieśliśmy o audyt finansów spółdzielni. Petycję w tej sprawie podpisała większość mieszkańców bloku. Rada nadzorcza przegłosowała nawet tę kwestię, ale na tym stanęło – przyznaje inny członek SM Felin.
– Doszłam do wniosku, że powinnam zawiadomić prokuraturę – mówi Elżbieta Krupa. – Od tamtej pory stałam się niewygodna zarówno dla pana przewodniczącego rady nadzorczej, Eugeniusza Bielaka, jak i dla prezesa zarządu, pana Jacka Czerniaka – dodaje księgowa.
Atmosfera w spółdzielni zaczęła gęstnieć już po tygodniu oficjalnego urzędowania nowej wiceprezes.
„W tym początkowym dla mnie okresie bardzo potrzebuję spokoju. Teraz jest tylko podjudzanie, knucie i wprowadzanie niepotrzebnego chaosu. Bardziej mnie męczy niezdrowa atmosfera niż praca. Proszę przyjąć do wiadomości, że przez nikogo nie jestem sterowana, Ja nie jestem wiatraczkiem, który kręci się jak wiatr powieje. O efektach moich działań z pierwszego miesiąca poinformuję na najbliższej radzie. I to cała Rada oceni moją pracę” – skarżyła się do Eugeniusza Bielaka Elżbieta Krupa.

Bez szans obrony

Ale nikt nie zaprosił Elżbiety Krupy na wspomniane posiedzenie rady, na którym zresztą ją odwołano za brak usprawnienia procesów finansowych i złe zarządzanie majątkiem spółdzielni.
– Nie dano mi możliwości obrony. Osób, które podpisały się pod wnioskiem o moje odwołanie, nie widziałam od czasu wyboru na stanowisko. A więc nie wiem, jak sprawdziły stopień usprawnienia procesów księgowo-podatkowych lub jakość zarządzania majątkiem spółdzielni? – mówi kobieta. W dniu odwołania złożyła doniesienie do prokuratury o możliwości działań na szkodę spółdzielni w latach 2011-2016 przez były zarząd.
– Faktem jest, że prokuratura bada sprawę rozliczeń za okres do 2016 roku. Nadmienię, że każde sprawozdanie finansowe za każdy rok obrachunkowy przedstawiane jest na walnym zgromadzeniu członków spółdzielni. W latach, o których mowa (2011-2016) walne zgromadzenie przyjęło wszystkie sprawozdania. W odpowiedzi na petycję z tego roku mieszkańcy bloku przy Jagiełły 16 dostali informację o wydatkach z funduszu remontowego. Na jej podstawie uznali, że więcej się złożyli, niż uzyskali w remontach i inwestycjach. Na podstawie tych dokumentów stwierdzam, że były sporządzone zgodnie z prawem – mówi Jacek Czerniak, prezes zarządu SM Felin. Jego zdaniem śledczy, a później lustratorzy, pozwolą wyjaśnić wszelkie wątpliwości. – Nic nie będzie zamiecione pod dywan – zapewnia Jacek Czerniak, nadmieniając, że prezesem zarządu jest od 2016 roku.
Eugeniusz Bielak, przewodniczący rady nadzorczej SM Felin, przyznaje, że inwestycje spółdzielni były przeszacowane, rozpisywane bez przetargów publicznych, niewykańczane tak, jak powinny. Popiera kontrolę finansową, ale nie lustrację a audyt. – Na audyt, najlepiej wybrać firmę spoza Lublina, spółdzielnia musi być przygotowana. To na mój wniosek, jako przewodniczącego, rada przegłosowała tę sprawę. Jestem zwolennikiem audytu, ale nie mamy jeszcze określonego jego zakresu. To duży wydatek dla spółdzielni. Mieszkańców należałoby poinformować o tym, jak wydatkowano pieniądze, ale najpierw trzeba zrobić porządek w księgowości. A do tego potrzebna jest kompletna dokumentacja – komentuje.
Prokuratura po wstępnych czynnościach zdecydowała się jednak na gruntowniejsze sprawdzenie spółdzielni.
– 16 listopada ubiegłego roku wszczęliśmy śledztwo. Jest ono w toku. Prowadzone jest z artykułu 296 kodeksu karnego – mówi prokurator Jarosław Król z Prokuratury Rejonowej w Lublinie.
Wspomniany przepis dotyczy tzw. nadużycia zaufania poprzez wyrządzenie znacznej szkody majątkowej. Mowa o nadużyciu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków. Za przestępstwo gospodarcze grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Prokuratura nie wskazuje, jaki okres działalności spółdzielni obejmie jej postępowanie.
Do sprawy wrócimy.

BARTŁOMIEJ CHUDY