Prokuratura zajmie się dzikami?

W ubiegłym tygodniu do Prokuratury Rejonowej w Chełmie wpłynęło pismo w sprawie… dzików. Zwierzęta podchodzą całymi stadami pod ogrodzenia i zagryzają małe psy. Ludzie po zmroku boją się wychodzić z domów.

– Praktycznie nie możemy po zmroku poruszać się po drogach, ludzie boją się wyjść za bramę – grzmi w liście do prokuratury jeden z mieszkańców wsi Jagodne (gm. Sawin).
Z relacji mężczyzny wynika, że co najmniej od kilku lat nie było w tym rejonie odstrzału, mającego zmniejszyć populację dzików. W efekcie zwierzęta podchodzą pod ogrodzenia posesji całymi stadami (po 35-40 osobników). Najbardziej niebezpieczne są lochy z warchlakami – niszczą płoty i ogrody wokół domów, straszą ludzi i rzucają się na zwierzęta domowe (niedawno rozszarpały małego psa). Problem dzików został poruszony na jednym z ostatnich zebrań wiejskich. Pracownicy urzędu gminy obiecali się nim zająć, ale – jak zaznaczyli – obowiązek regulacji populacji leży w gestii myśliwych.
– Faktem jest, że dziki mogą stanowić zagrożenie dla ludzi – nie tylko mieszkańców małych miejscowości, ale też miast, czego przykładem może być Krasnystaw – przyznaje Mirosław Sawicki, łowczy okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Chełmie.
Populację dzików na tym terenie kontroluje Koło Łowieckie „Orlik” w Chełmie. Od 1 kwietnia wszystkie koła realizują nowy plan odstrzałów – na razie wszystko jest w fazie wstępnej, przygotowawczej. Mieszkańcy Jagodnego mają jednak dość czekania na ruch myśliwych. Czy śledczy podejmą się sprawy? (pc)