Proszę podyktować PIN

Kod PIN do karty płatniczej jest tajny. Czyżby? Nasza Czytelniczka przekonuje, że na poczcie w Chełmie, aby zapłacić kartą, trzeba go głośno i wyraźnie wyrecytować.

– W pierwszej chwili myślałam, że to żart – przyznaje pani Urszula. – Po chwili zorientowałam się, że kasjerka mówi zupełnie poważnie, prosząc mnie o podyktowanie jej kodu PIN do karty płatniczej, aby mogła go wklepać do czytnika. Rzadko zdarza mi się płacić rachunki na poczcie. Ale wcześniej nic takiego mnie nie spotkało. Przecież to nie do pomyślenia, aby w sytuacji, gdy za mną stoi kolejka ludzi, na głos recytować kod do swojej karty – oburza się kobieta.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy biuro prasowe Poczty Polskiej.

– W naszych urzędach pocztowych, w tym w urzędzie zlokalizowanym przy alei I Armii Wojska Polskiego 41A w Chełmie, procedura stosowana w przypadku zakupów, opłat czy wpłat dokonywanych przy użyciu karty płatniczej zawsze jest taka sama. Podczas przyjmowania od klienta należności opłacanej kartą pracownicy nie proszą klienta o numer PIN, lecz o osobiste wpisanie go do PIN Padu. W naszej chełmskiej placówce terminale płatnicze, do których dostęp ma klient, znajdują się na każdym stanowisku obsługi. Wskazane przez klientkę postępowanie przy płatności kartą jest niezgodne z obowiązującym. Dziękujemy za ten sygnał. Ponownie przypomnimy naszym pracownikom zasady prawidłowej obsługi terminali płatniczych – usłyszeliśmy w odpowiedzi.

W przypadku tej nietypowej sytuacji, która spotkała panią Elżbietę, skończyło się na burzliwej dyskusji, po której kasjerka podała PIN Pad, aby klientka sama mogła wpisać swój kod. I całe szczęście. Choć przyznać trzeba, że nie wszyscy są tak ostrożni, jak nasza Czytelniczka. Z badań prowadzonych na zlecenie Związku Banków Polskich wynika, że aż 19 proc. kobiet trzyma kod PIN w portfelu razem z kartą płatniczą. W tym przypadku mężczyźni są nieco bardziej rozważni, bo wśród nich 12 proc. chowa kartkę z zapisanym kodem PIN do portfela. Czym to grozi? Wydawałoby się, że nikomu nie trzeba tego tłumaczyć. A jednak. Za Związkiem Banków Polskich przypominamy, że w sytuacji, gdy złodziej ukradnie nasz portfel, bez przeszkód może wyczyścić konto. Przestępcy radzą sobie i bez PIN-ów, a w takich sytuacjach mają jeszcze łatwiejszą robotę.

– Niedopuszczalne są też sytuacje, w których np. osoba z obsługi sklepu bierze od nas kartę i znika z nią na zapleczu w celu dokonania transakcji. Równie niebezpieczne może być użyczenie karty innej, nawet najbardziej zaufanej osobie. Pamiętajmy, że w razie ewentualnych szkód lub strat, bank ma pełne prawo do odrzucenia naszych roszczeń, gdy nie posługiwał się nią właściciel – czytamy w raporcie ZBP. (mg)