Przebrany za kapłana odebrał sobie życie

Pomalował dom od wewnątrz czarną farbą, okna zakleił czarną folią. Włożył na siebie białą albę, uruchomił silnik i czekał, aż udusi się spalinami. Do tego samobójstwa doszło w Stryjowie w gminie Izbica.

Kilka miesięcy temu w Stryjowie, małej wsi w gminie Izbica, pojawił się tajemniczy mężczyzna w sile wieku. – Miał ponad 60 lat. Kupił tu dom, sam w nim pomieszkiwał, w zasadzie z nikim nie rozmawiał, trzymał się na uboczu – opowiada Zofia Mazurek, sołtys Stryjowa. Przybysz był cichy, nikomu nie wadził, raczej stronił od alkoholu. – Pierwszy raz widziałam go chyba na wiosnę, coś tam robił na posesji, chyba przygotowywał się do remontu. Później pojawiał się i znikał. Ponoć przyjechał z Warszawy. Nikt go nie odwiedzał – dodaje sołtys.
W środę w Stryjowie zaroiło się od policjantów. Przyjechali wezwani przez mieszkańców jednej z miejscowości pod Warszawą. Okazało się, że byli to bliscy tajemniczego mężczyzny, który pojawił się w gminie Izbica. Wcześniej dostali od niego pożegnalny list, z adresem domu, w którym… znajdą jego zwłoki.

– Rodzina w asyście policjantów weszła do mieszkania i tam rzeczywiście znaleziono martwego mężczyznę – mówi Piotr Wasilewski, rzecznik prasowy krasnostawskiej policji. 66-latek leżał na podłodze. Już ze wstępnych ustaleń wynikało, że popełnił samobójstwo. – Jego okoliczności są jednak dość nietypowe – mówi Ewa Jałowiecka-Śliwa, szef Prokuratury Rejonowej w Zamościu. – Mężczyzna ubrał się w białą albę. W pomieszczeniu obok zostawił uruchomiony silnik, zamontował rury doprowadzające spaliny do pokoju, w którym przebywał. W końcu się udusił – dodaje prokurator.
Mieszkanie od środka było pomalowane czarną farbą, a okna oklejone czarną folią. Krasnostawska policja pod nadzorem zamojskiej prokuratury sprawdza wszystkie okoliczności tej tragedii. (kg)