Przeciek za miliony

Cieknący dach w szpitalnym łóżkowcu to fuszerka, z którą lecznica może sobie nie poradzić. Jej usunięcie będzie kosztować nawet półtora miliona złotych. Przy budowie budynku podobnych „kwiatków” było znacznie więcej.

Oddany do użytku już kilka lat temu tzw. łóżkowiec przy chełmskim szpitalu rodził się w okropnych bólach. Budynek, którego budowę rozpoczęto kilka dekad temu, stał pusty przez lata. Samorząd województwa, któremu podlega chełmski szpital, nie miał pieniędzy na jego wykończenie. Pojawiały się nawet pomysły, aby budynek rozebrać. Ale m.in. dzięki unijnym funduszom a także determinacji chełmskich radnych sejmiku województwa lubelskiego udało się budynek oddać do użytku. Kosztowało to dziesiątki milionów złotych. I chociaż łóżkowiec robi bardzo dobre wrażenie, a warunki pacjenci mają o niebo lepsze niż w starym szpitalu, to nie obyło się bez fuszerki.
Największa dotyczyła części, w której jest Szpitalny Oddział Ratunkowy. Po jego remoncie okazało się, że pomieszczenia nie spełniają warunków technicznych, bo były… za niskie. Trzeba było ponownie przerabiać i podwieszać sufity, bo nadzór budowlany nie odebrałby inwestycji. Pomniejszych wpadek było więcej. Już w trakcie użytkowania budynku okazało się, że okna wstawiono bez koniecznej do tego pianki montażowej. A najuciążliwsze okazały się przecieki z dachu, do których dochodzi po niemal każdej ulewie. O ostatnich przeciekach pisaliśmy przed tygodniem. Deszczówka zalała oddział wewnętrzny na ostatnim piętrze. Usunięcie usterki jest możliwe, ale niesłychanie kosztowne.
– Trzeba zerwać cały dach, znaleźć miejsca przecieku i usunąć usterkę – mówi Mariusz Kowalczuk, zastępca dyrektora ds. administracyjnych w chełmskim szpitalu. – Zrobienie pełnego remontu to koszt około półtora miliona złotych. Być może udałoby się tę kwotę obniżyć o połowę ograniczając prace do części dachu, gdzie jest szyb wentylacyjny, bo zdaniem budowlańców to tamtędy woda przedostaje się pod połać dachu. Tylko skąd na to wziąć pieniądze? (bf)