Przedłużeniu mówią „nie”

Ulica Smoluchowskiego ma być przedłużona do ulicy Zemborzyckiej. Zdaniem rady dzielnicy to rozładuje i usprawni ruch w tej okolicy. Przeciwnicy inwestycji widzą w niej same problemy

Przeciwko planowanej budowie przedłużenia ulicy Smoluchowskiego protestuje część okolicznych mieszkańców. Boją się m.in. wzmożonego ruchu samochodów. Władze dzielnicy Dziesiąta odpierają argumenty przeciwników inwestycji, przekonując, że jest ona niezbędna.


– Dzielnica Dziesiąta ma najgorsze powietrze w Lublinie i hałas znacznie większy niż w innych dzielnicach. Przepuszczenie przez nią dużej ilości samochodów dodatkowo spotęguje ten efekt – uważa Michał Samolej, jeden z protestujących. Wyjaśnijmy. Kończąca obecnie swój bieg na wysokości skrzyżowania z ul. Budowlaną ul. Smoluchowskiego ma zostać przedłużona w kierunku Zemborzyckiej i dalej, w kierunku Abramowickiej.

Inwestycja od 60 lat jest ujęta we wszystkich miejskich dokumentach planistycznych. Przebieg ulicy jest też zawarty w najnowszym projekcie studium zagospodarowania przestrzennego. Teren przeznaczony pod budowę nowej drogi objęty został tzw. rezerwą, czyli nie można na nim np. zbudować domu. Na przestrzeni lat stopniowo zabudowane zostały jednak tereny wzdłuż rezerwy gruntu, przede wszystkim zabudową jednorodzinną.

Przeciwko planowanej inwestycji protestuje część okolicznych mieszkańców.

Ich zdaniem „planowane przedłużenie nie rozwiąże żadnych problemów komunikacyjnych dzielnicy”. – Budowa przedłużenia ulicy stoi w sprzeczności z opracowywanym planem adaptacji do zmian klimatu. Ich efekt możemy obserwować w Lublinie w trakcie krótkich, ale gwałtownych ulew nawiedzających miasto.

Zbudowanie nowej ulicy zmniejszy powierzchnię wchłaniania wód opadowych w dzielnicy Dziesiąta o około 3 hektary. Z kolei nagrzewany asfalt będzie emitował ciepło – komentuje M. Samolej, który wylicza, że wniosek o wykreślenie przedłużenia Smoluchowskiego i zastąpienie go terenami zielonymi złożyło ponad 500 osób, jeśli chodzi o plan zagospodarowania przestrzennego oraz ponad 1000 osób, jeśli chodzi o studium zagospodarowania przestrzennego.

– Naszą propozycją jest, jeśli to konieczne, wybudowanie drogi w postaci przedłużenia ul. Diamentowej w tym samym kierunku, lecz kilkaset metrów dalej na zachód – dodaje M. Samolej. Zwraca też uwagę na kwestię bezpieczeństwa. – Planowana ulica biegnie nad potężnym gazociągiem. Struktura ziemi wokół gazociągu będzie naruszana w trakcie budowy i wskutek ruchu pojazdów. Znacznie zwiększy to niebezpieczeństwo uszkodzenia i eksplozji rurociągu – obawia się.

Z argumentami podnoszonymi przez protestujących nie zgadza się Marcin Krupiński, przewodniczący zarządu dzielnicy Dziesiąta. – Ta inwestycja jest niezbędna. Jest konieczność zachowania i w kolejnym etapie budowy układu drogowego dla obsługi zabudowującej się części dzielnicy – uważa. Przypomina też, że „zdecydowana większość zabudowy wzdłuż planowanej ulicy powstała po tym, jak w dokumentach planistycznych pojawił się przebieg ulicy”.

– Właściciele posesji mieli wiedzę, w jakich uwarunkowaniach kupują nieruchomości czy też budują domy – tłumaczy M. Krupiński. Przewodniczący zarządu dzielnicy Dziesiąta odpiera też zarzuty związane z „niebezpiecznym gazociągiem”. – Idąc tym tokiem myślenia, nie dałoby się zrealizować żadnej inwestycji nie tylko w tym rejonie, ale także w wielu innych częściach miasta – uważa.

Grzegorz Rekiel