Przedwyborcza sprzeczka byłych wiceburmistrzów

Podczas spotkania przedwyborczego kandydata na burmistrza Krasnegostawu Andrzeja Kmicica, doszło do sprzeczki obecnego prezesa PGK, byłego wiceburmistrza z Dariuszem Turzynieckim, także wieloletnim wiceburmistrzem miasta.

9 października w KDK odbyło się spotkanie kandydatów na radnych rady miasta i burmistrza Krasnegostawu startujących z Komitetu Wyborczego Wyborców Przyjazny Krasnystaw. Prowadzący spotkanie Andrzej Kmicic opowiedział o swojej kandydaturze na stanowisko burmistrza oraz dokonał prezentacji kandydatów na radnych informując zebranych o ich pracy zawodowej, społecznej, zainteresowaniach, osiągnięciach i sukcesach. W kolejnym punkcie Kmicic przedstawił główne założenia programowe swojego komitetu, np. opracowanie i wdrożenie programu zmierzającego do zatrzymania odpływu młodych ludzi poza Krasnystaw, uatrakcyjnienie oferty edukacyjnej i sportowej szkół, poprawę stanu dróg (głównie ulic: Graniczna, Kościuszki, Tokarzewskiego, Krakowskie Przedmieście, Sobieskiego).

– Chcemy podjąć działania zmierzające do wykorzystania wyjątkowego położenia Krasnegostawu i walorów rzeki Wieprz, Żółkiewka i cieku wodnego Lubańka oraz lasu Borek – mówił Kmicic. Ciekawie zrobiło się gdy głos dość niespodziewanie zabrał Dariusz Turzyniecki, były zastępca burmistrza Krasnegostawu Andrzeja Jakubca. Turzyniecki zarzucił Kmicicowi, że został zatrudniony w Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej w Krasnymstawie i bezzasadnie pobierał przez jakiś czas wynagrodzenie na stanowisku zastępcy dyrektora do spraw technicznych. – Zapytałem pana Kmicica czy i kiedy zamierza zwrócić mieszkańcom zarobione wówczas 156 tys. zł. Stanowisko wiceprezesa PGK zostało przez panią burmistrz Hannę Mazurkiewicz utworzone specjalnie po to by zatrudnić pana Kmicica. Przez 12 lat takiego stanowiska w PGK nie było i było dobrze – mówi Nowemu Tygodniowi Turzyniecki.

Turzyniecki obarczył też Kmicica odpowiedzialność za, jego zdaniem, porażkę w pozyskiwaniu środków przez miasto Krasnystaw na rewitalizację Zaułka Nadrzecznego oraz braku działań w zakresie instalacji solarów. W kontrze Kmicic wyjaśnił, że w okresie, kiedy kieruje spółką PGK nie można przypisywać mu ani sukcesów ani porażek miasta, gdyż on nie ma wpływu na politykę prowadzoną przez samorząd. – Kierowana przeze mnie spółka jest aktualnie w doskonałej kondycji finansowej i realizuje projekt związany z rozbudową kanalizacji o największej skali w historii miasta – bronił się prezes PGK. Kmicic aktywność Turzynieckiego przypisał niezrealizowanym zamiarom objęcia w 2017 r. stanowiska prezesa PGK. – Mogłeś Darek złożyć dokumenty i przystąpić do konkursu na stanowisko prezesa, a nie próbować zdobyć je tylnymi drzwiami – stwierdził nagle kandydat na burmistrza.

– Dzisiaj zostawmy sprawy z przeszłości, a patrzmy w przyszłość poszukując porozumienia, gdyż przez porozumienie i współpracę możemy zrobić więcej dobrego dla rozwoju naszego miasta – dodał Kmicic. Uczestnicy spotkania na te słowa zareagowali oklaskami, co wyprowadziło z równowagi Turzynieckiego, który stwierdził „wszędzie można znaleźć klakierów!” i wyszedł z sali.

– Trudno nazwać to spotkanie spotkaniem kandydata na burmistrza z wyborcami. Zwykłych mieszkańców miasta to ja tam nie widziałem, raczej sami kandydaci na radnych z komitetu pana Kmicica – odgryza się Turzyniecki. (ik)