Przenikanie kontrastów

Wystawę obrazów Jerzego Skolimowskiego będzie można oglądać do 28 kwietnia, a na zakończenie ekspozycji spotkać się z samym autorem, który tego dnia o godz. 17 pojawi się w Sali Kinowej CSK

Przenikające się biel i czerń to pierwsze wrażenie, jakie widz odnotuje w zetknięciu z obrazami Jerzego Skolimowskiego, które są eksponowane do 28 kwietnia w Galerii Wystaw Czasowych w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Znany na świecie polski reżyser, także scenograf, aktor, poeta, malarstwo uprawia od kilkudziesięciu lat. W Lublinie eksponowane są jednak prace z ostatnich lat, w tym cykl wielkoformatowych obrazów (195 na 175 cm) z 2017 r.


Na wystawę prac Jerzego Skolimowskiego, niemal 81-letniego artysty (ur. 5 maja 1938 r.), dostępną bezpłatnie od wtorku do soboty od godz. 12 do 18, warto się wybrać nie tylko, by poznać mało w Polsce znane artystyczne oblicze wybitnego reżysera. Obrazy, w pierwszej chwili przykuwające uwagę kontrastem (nie wszystkie) dwóch barw i, ewentualnie, jednym bądź kilkoma wyraźniejszymi motywami, ale bez wyraźnych, jednoznacznie określających je konturów, potrafią naprawdę przykuć uwagę. I jeśli zdecydujemy się poświęcić im chwilę dłużej, okaże się, że ruszamy w podróż w wyobraźni. Do pewnego stopnia każdemu z nas może się wydawać, że porusza się po dyktowanych wyłącznie własną wyobraźnią i własnymi skojarzeniami przestrzeniach.

Jednak nie bez powodu artysta w jednym z wywiadów, przy okazji wystawy jego malarstwa w 2015 r. w Ośrodku Propagandy Sztuki w Łodzi, oznajmił: „Możemy działać na luzie, spontanicznie i bez głębszego zastanowienia rozpoczynając pracę nad obrazem, ale decyzja, by się zatrzymać, jest najważniejsza w całym akcie twórczym”. Stąd, jeśli na jednym z nich rozpoznamy zarysy nowojorskich wysokościowców, ludzką sylwetkę na ich tle; a na innym w niedużych, postrzępionych, czarnych plamach rozpoznamy kobiety i mężczyzn ustawionych w różnych konfiguracjach, to jednak powinniśmy przypuszczać, że „nasze” skojarzenia dyktuje jednak… świadoma decyzja artysty.

Obrazy J. Skolimowskiego są często „zbudowane” z przenikających się plam: biało – czarnych czy biało – czerwonych – w tej kolorystyce jest jedno z głównych dzieł w Galerii Wystaw Czasowych w lubelskim CSK. Te plamy niejako „uruchamiają” u widza szereg skojarzeń. Dochodzi do ciekawej relacji między widzem a artystą, nieobecnym ciałem, ale poprzez swe dzieło w jakimś stopniu obecnym duchem – do swego rodzaju dialogu widza z malarzem, reżyserem, a także poetą (autorem kilku tomików poetyckich, m.in. „Siekiera i niebo” z 1959 r.) w jednej osobie, a więc człowiekiem, który bogactwo własnych przeżyć, refleksji, doznań estetycznych potrafi przekuć na język sztuki

Do dialogu z artystą – trzeba podkreślić – naprawdę nietuzinkowym, który tworzy, mimo pewnych potknięć artystycznych. Przypomnijmy, że nie wszystkie dzieła filmowe (ok. 20) zakończyły się sukcesem. Np. krytycznie oceniany był film „Ferdydurke” z 1991 r. na podstawie powieści Witolda Gombrowicza.

Reżyser

Doceniony w latach 60-tych XX w. za scenariusz (współautor) filmu „Nóż w wodzie”, który wyreżyserował młody Roman Polański. Produkcja dostała w 1963 r. nominację do Oskara za najlepszy nieanglojęzyczny film. Kolejne ćwierćwiecze to szereg własnych filmów J. Skolimowskiego, w tym nagradzanych. Po latach przerwy w reżyserowaniu – lata 90-te XX w. i początku XXI w. – artysta w ostatniej dekadzie odniósł nowe sukcesy filmowe.

„Cztery noce z Anną” – nietuzinkowy film o miłości niespełnionej, miał premierę we Francji podczas Festiwalu Filmowego w Cannes w 2008 r. Kolejny sukces to „Essential Killing”, za który dostał Grand Prix jury na Festiwalu w Wenecji w 2010, a także nagrodę za najlepszy film na Festiwalu w Mar del Plata i nagrody za najlepszy film i dla najlepszego reżysera na Festiwalu w Gdyni.

W Polsce jego talent reżyserski zauważył i namówił go na studia w łódzkiej „filmówce” wybitny reżyser Andrzej Wajda. Studia w PWSFTviT (Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona Schillera) ukończył w 1963 r., a debiutował jako reżyser filmem „Rysopis” w 1964 r. Dał się poznać jako autor ważnych w warstwie intelektualnej i wizualnej filmów. („Bariera”, „Start”). Jeden z nich – „Ręce do góry” z 1967 r. – zawierał krytyczne odwołania do czasów stalinizmu. Gdy film wstrzymała cenzura, Jerzy Skolimowski zdecydował się wyemigrować z PRL-u.

Odnotujmy, że J. Skolimowski przez dwadzieścia lat mieszkał w Kalifornii w USA. Jego dom w słonecznym Malibu z czasem stał się wielką pracownią malarską. Nabywcą jego obrazów był m.in. aktor Jack Nicholson, prywatnie przyjaciel polskiego artysty. Obecnie Jerzy Skolimowski mieszka znów w Polsce – ma dom na Mazurach.

Ze słynnym reżyserem i docenionym malarzem będziemy się mogli spotkać w Lublinie na tzw. finisażu – określenie uroczystego zakończenia wystawy – 28 kwietnia br. o godz. 17 w Sali Kinowej CSK w Lublinie. Spotkanie, połączone z premierą katalogu wystawy, poprowadzi Marcin Fedisz – kierownik literacki Teatru Wielkiego – Opery Narodowej Warszawie.

Monika Skarżyńska