Przez trzy lata żywiła ich nieboszczka

Rodzina pochowała zmarłą, ale zgonu nie zgłosiła do ZUS

Choć emerytka od trzech lat leży w grobie, do niedawna dla ZUS… nadal żyła. Co miesiąc wypłacano jej świadczenie, z którego korzystała córka i wnuczek. Kiedy szwindel wyszedł na jaw, okazało się, że rodzina z Lublina na zmarłej babci nielegalnie wzbogaciła się o niezłą fortunkę.


Starsza pani zmarła, ale Zakład Ubezpieczeń Społecznych zupełnie o tym nie widział. Przez blisko trzy lata na jej adres wysyłał emeryturę. Co miesiąc do domu przynosił ją listonosz. Seniorka mieszkała z córką i wnukiem. To oni odbierali gotówkę i siedzieli cicho. Kiedy listonosz pytał „jak tam seniorka?” odpowiadali, że schorowana i nie może podejść.

Tak minęły trzy lata. Aż w końcu ktoś zorientował się, że świadczenie wypłacane jest zmarłej. Sprawą zajął się VI komisariat policji, na terenie którego mieszkają podejrzani. W ubiegłym tygodniu 68-letnia córka i jej 44-letni syn zostali wezwani na przesłuchanie i usłyszeli zarzuty oszustwa. Jak się okazało rodzina wyłudziła około 100 tys. zł.

– 68-latka wyjaśniła, że zmusiła ją do tego trudna sytuacja życiowa. Teraz podejrzani muszą liczyć się z obowiązkiem zwrotu w całości pobranego bezprawnie świadczenia. Dodatkowo grozi im kara do 8 lat więzienia – mówi komisarz Kamil Gołębiowski, oficer prasowy Komend Miejskiej Policji w Lublinie.

To nie pierwsza taka afera, w kraju zdarzały się już podobne przypadki. Niektóre bardzo drastyczne. Bywało, że rodzina chowała nieboszczyka do wersalki i mieszkała z ciałem, aby jak najdłużej pobierać za niego świadczenie.

Z reguły sprawy związane z pochówkiem zajmują się firmy pogrzebowe i to zwykle za ich pośrednictwem ZUS otrzymuje informacji o zmarłym emerycie. Dzieje się tak, kiedy występuje w imieniu rodziny o zasiłek pogrzebowy. W lubelskim przypadku prawdopodobnie ani firma, ani sama rodzina o taki zasiłek się nie starły, dlatego ubezpieczyciel nie wykreślił zmarłej ze swoich baz danych. Te kwestie będą badane przez śledczych. LL