Przy wieżowcu piętrzą się śmieci

Śmieciowy problem przy Glinianej 25 trwa już trzeci rok

Przy skrzyżowaniu ulicy Glinianej z Siewną od trzech lat trwa śmieciowy problem. Kawałki mebli, resztki łazienkowej armatury i kartony układane są tuż obok chodnika, w pasie drogowym. To jedyne miejsce w okolicy, w którym brak jest śmietnikowej wiaty.


O sytuacji powiadomiła „Nowy Tydzień” nasza czytelniczka, pani Lucyna, która śmietnisko widzi z okien swojego domu. – To trwa już trzy lata. Ja wielokrotnie zgłaszałam ten problem i do straży miejskiej i do wydziału środowiska, zawiadamiałam też zarządcę budynku. Wszystko na nic – załamuje ręce pani Lucyna. Administratorem i zarządcą wieżowca przy Glinianej 25 jest spółka „Dom”, która zarządza kilkoma lubelskimi nieruchomościami a swoją siedzibę ma po sąsiedzku, bo przy ulicy Głębokiej.

– Sytuacja jest nam znana – potwierdza Jadwiga Wątróbka z administracji spółki „Dom”. – Spotkania właścicieli nieruchomości odbywają się raz w roku w marcu W tym roku zdecydowali oni o sfinansowaniu wind. Wiata śmietnikowa w tym miejscu mogłaby pojawić się najwcześniej za rok – dodaje. W tym dziesięciopiętrowym bloku zsypy są zaspawane, wszyscy mieszkańcy wynoszą więc śmieci do zewnętrznych kontenerów.

Mieszkający w sąsiedztwie obawiają się, że znowu skończy się na obietnicach zarządcy. – To wstyd, żeby śmieci tak zalegały, w dodatku przy ulicy, przy chodniku. Tą drogą chodzą na spacery dzieci z pobliskiego przedszkola przy Siewnej, a po sąsiedzku jest wydział UMCS. Dodatkowo to popularny skrót do przejścia na ulicę Głęboką. To po prostu oburzające, żeby tak wyglądała okolica chodnika. – dodaje pani Halina, mieszkanka ulicy Glinianej. Mieszkańcy mówią też o podrzucaniu śmieci do stojących bez wiaty i niczym niezabezpieczonych kontenerów.

Ostatnio ich liczba przy chodniku na Glinianej 25 znacznie wzrosła. Pojawił się m.in. zielony pojemnik na odpady biodegradowalne, który w dniu naszej interwencji był otwarty a ze środka wydobywał się brzydki zapach. – Tu nikt nie ma nadzoru nad tym śmietniskiem. My już nie mamy siły zgłaszać, bo co z tego że zgłosimy i posprzątają, jak śmieci i tak zaraz znowu fruwają po ulicach. I dlaczego te pojemniki stoją tak blisko drogi? – pytają.

Emilia Kalwińska