Przynosiły zyski, dziś toną w długach

Tylko dwie miejskie spółki, PGO i ChTBS, ubiegły rok zakończyły na plusie. Pozostałe sześć zanotowały straty liczone w milionach złotych. W najtrudniejszej sytuacji nieoczekiwanie znalazło się Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, które 2018 rok zakończyło na dużym minusie – 6,5 mln zł.

Prezesi wszystkich miejskich spółek przedstawili radzie miasta obecną sytuację finansową i wyniki za 2018 rok. Powodów do optymizmu za wielu nie ma. W tak złej kondycji komunalne spółki jeszcze nie były. Jedynie Przedsiębiorstwo Gospodarki Odpadami i Chełmskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego mogą ze spokojem patrzeć w przyszłość.

PGO 2018 rok zakończyło zyskiem netto w wysokości 417 617 zł. Spółka spłaca pożyczkę zaciągniętą na preferencyjnych warunkach w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie w wysokości 1 484 000 zł.

Z każdym rokiem coraz lepsza jest sytuacja w ChTBS. W 2017 r. spółka wypracowała 83 tys. zł zysku, zaś w minionym roku poprawiła wynik o 5 tys. zł. Jak stwierdził jej prezes Bogdan Drygasiewicz, spółka na swojej podstawowej działalności, czyli zarządzaniu lokalami mieszkalnymi w czynszowych blokach, nie jest nastawiona na generowanie zysków.

Pozostali prezesi mają twardy orzech do zgryzienia. Najtwardszy ma Artur Jędruszczuk, który od dwóch miesięcy stoi na czele Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Spółka ta w poprzednich latach wypracowywała wielotysięczne zyski, ale ostatni rok zakończył się finansową katastrofą. MPEC musiało kupić uprawnienia do emisji dwutlenku węgla, co okazało się wydatkiem ponad siły spółki. 2018 rok przedsiębiorstwo zakończyło stratą w wysokości aż 6,5 mln zł! – W całej historii naszej firmy takiej sytuacji jeszcze nie mieliśmy – mówił do radnych prezes Jędruszczuk. – Mamy problemy z zaciągnięciem kredytu na zakup uprawnień emisyjnych i węgla.

MPEC ma jednak większe zmartwienie. Jeśli do końca 2022 roku nie zrealizuje inwestycji związanej z odnawialnymi źródłami ciepła, spółka będzie zmuszona zamknąć miejską sieć ciepłowniczą. Całe przedsięwzięcie jest szacowane na około 80 mln zł. Firma takimi pieniędzmi nie dysponuje i raczej nie będzie ich miała. Bezwzględnie potrzebuje inwestora.

Fatalna sytuacja, o czym już niejednokrotnie pisaliśmy, jest w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej, które za 2018 rok zanotowało stratę w wysokości 1,7 mln zł. Zarząd spółki szacuje, że za 2019 rok wynik może być o jeden milion zł gorszy, mimo że podjął działania naprawcze.

W dalszym ciągu powodów do zadowolenia nie ma w Miejskim Przedsiębiorstwie Robót Drogowych, mimo że pierwszy kwartał br. zakończył się zyskiem 53 tys. zł. Ubiegły rok spółka zamknęła stratą w wysokości 1 037 771 zł. Skumulowana z poprzednich lat strata przekracza 3 mln zł. Gdy Andrzej Serafin przejmował stery w spółce zobowiązań wymagalnych było na kwotę 677 tys. zł. – Dziś MPRD w terminie realizuje dostawy i płaci za nie. Mamy jeszcze niezapłacone faktury, których termin płatności już minął, na łączną kwotę 119 tys. zł. Spółka cierpi na brak nowoczesnego sprzętu. Potrzebuje na to dokapitalizowania w wysokości 1,4 mln zł. Ten, co jest, wymaga bardzo kosztownych remontów – mówił prezes.

Dobrych wieści dla radnych nie miał Mariusz Chudoba, prezes Chełmskich Linii Autobusowych. Skumulowana strata spółki wynosi już 10,6 mln zł. Ubiegły rok zakończył się ujemnym wynikiem – 1,6 mln zł. – Nasza sytuacja pod względem finansowym jest bardzo zła. Mamy ujemne kapitały własne, spółka zaciągała zobowiązania w parabanku, kilkanaście autobusów jest obciążonych zastawem bankowym. W dodatku pojazdy nie są ekonomiczne, spalają nawet 50 l paliwa na 100 km. Spółka nie posiada mniejszych autobusów – informował M. Chudoba.

Prezes CLA zaznaczył, że po wakacjach będzie nowy rozkład jazdy, dostosowany do potrzeb mieszkańców Chełma, natomiast w lipcu i sierpniu br. spółka ograniczy ilość kursów. Firma chce kupić autobusy niskoemisyjne korzystając z zewnętrznych funduszy. Przypomniał też, że CLA jeździ również do Okszowa i Srebrzyszcza, za co gmina Chełm nie ponosi żadnych kosztów, a powinna. Spółka dokłada do tych kursów około pół miliona złotych rocznie.

W ciężkiej sytuacji od kilkunastu lat znajduje się też Przedsiębiorstwo Usług Mieszkaniowych. Spółka ma długi po uszy, nieterminowo płaci za świadczone usługi innymi miejskim firmom, MPGK i MPEC. Miniony rok, co podkreślił prezes Rafał Bukowski, zakończyła stratą w wysokości 1,8 mln zł. Ma też zobowiązania wobec wspólnot mieszkaniowych, które rozlicza. Fatalnie do tej pory funkcjonował dział windykacji w PUM. Wydaje się, że bez podwyżki stawek czynszu spółka nie ma szans, by wyszła na prostą.

Chełmski Park Wodny i Targowiska Miejskie boryka się przede wszystkim z brakiem klientów w aquaparku. Żeby obiekt mógł się utrzymać, dziennie musi z niego skorzystać średnio o 250 osób więcej, niż do tej pory. – Każdego miesiąca brakuje nam 80 tys. zł, by pokryć wszystkie koszty działalności – podkreślił prezes Grzegorz Orzełowski. – Inicjujemy wiele akcji, by w aquaparku pojawili się klienci, liczymy w przyszłości na dogodną współpracę ze szkołami z miasta i regionu.

Prezydent Chełma, Jakub Banaszek podsumowując sytuację spółek przyznał, że w najgorszej znalazło się MPEC. – W ciągu najbliższych trzech lat spółka musi zrealizować potężną inwestycję, na którą jej nie stać – stwierdził. (s)