Przysługa za 3 tysiące

– Co panu za różnica, gdzie się pan zatrzyma. Proszę, mam daleko do domu, a na chodnikach tyle śniegu – nalegała kobieta, która wracała busem do Chełma z Lublina w ubiegłym tygodniu. Kierowca był jednak nieustępliwy. – Już płaciłem 3 000 zł kary. Jak mi pani tyle da, to się zatrzymam – odburknął.

Kobieta zadzwoniła do naszej redakcji z prośbą o wyjaśnienie, czy rzeczywiście za wyświadczenie przysługi pasażerowi kierowca może zapłacić taką bajońską karę. To pytanie skierowaliśmy do Wojewódzkiego Inspektoratu Drogowego w Lublinie. I okazuje się, że rzeczywiście tak jest. W przypadku, gdy przewoźnik korzysta z przystanku, którego nie ma w swoim rozkładzie jazdy, to inspektor może mu wlepić aż 3 tys. zł kary. I co ważne – w tym przypadku nie ma żadnych widełek. Kara zawsze wynosi tyle samo.
Kierowcy doskonale o tym wiedzą, więc nie reagują na nawet najbardziej zażarte prośby pasażerów o „wysadzenie”. Tym samym do takich naruszeń dochodzi bardzo rzadko. Od początku 2017 roku do dziś lubelscy inspektorzy nałożyli zaledwie 11 takich kar, z tego 6 przypadków dotyczyło przewoźników zagranicznych. (mg)

UDOSTĘPNIJ