Przyszedł po wodę, znalazł trupa

W jaki sposób mężczyzna znalazł się na dnie studni? Tego starają się dowiedzieć krasnostawscy śledczy. Ciało 31-latka dryfowało na wodzie, na twarzy była zakrzepnięta krew.

Trwa wyjaśnienie okoliczności śmierci 31-latka z gm. Łopiennik Górny. Policja przesłuchuje znajomych i rodzinę, próbując ustalić, co i z kim mężczyzna robił tego dnia. Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Chełmie.

(16 października) Właściciel jednej z posesji, choć na co dzień nie mieszka pod tym adresem, jak co kilka dni przyjechał do domu, by napoić i nakarmić gołębie. Podszedł do studni, by nabrać wodę do wiadra i zobaczył, że blacha zasłaniająca otwór nie jest na swoim miejscu. Nachylił się i zajrzał do środka. To, co tam zobaczył, zmroziło go. W studni dryfowało na wodzie ciało młodego mężczyzny. Pod nosem miał krew.

Na miejsce wezwana została policja oraz strażacy, którzy pomogli wyciągnąć zwłoki. Po jakimś czasie udało się też ustalić tożsamość denata. Wstępnie ustalono, że mężczyzna wracał akurat do domu. Miał przed sobą jeszcze około dwóch kilometrów, wybrał więc trasę przez niezamieszkałą posesję, by skrócić sobie drogę. Nie wiadomo czy był pod wpływem alkoholu, czy z jakiegoś powodu nagle źle się poczuł i dlatego zachwiał się, po czym wpadł do studni. Na tym etapie pewne jest jedynie, że był to nieszczęśliwy wypadek, a mężczyzna zmarł w wyniku utonięcia. Musiał mieć też krwotok z nosa. Udział osób trzecich w jego śmierci został wykluczony. Więcej wyjaśnią wyniki zleconej sekcji zwłok. (pc)