Psi los pod psem

Dla jednych kochany pupil, dla innych niepotrzebny problem na czterech łapach. Psy są dręczone, bite, kopane i głodzone. Policja przyjmuje zgłoszenia, ale większość spraw o znęcanie się jest umarzana.

Ustawa o ochronie zwierząt gwarantuje czworonogom prawo do ich obrony i pozwala na nakładanie kar za bezlitosne traktowanie ich. Niestety, w dalszym ciągu nie wszyscy traktują poważnie kwestie prawne i „psie sprawy”.
W 2016 r. chełmska policja prowadziła sześć postępowań w sprawach o znęcanie się nad zwierzętami (postrzelenie psa z wiatrówki, porzucenie na drodze, bicie, szarpanie i tzw. inne formy znęcania się). Obecnie „na biegu” pozostało tylko jedno, ale nie oznacza to, że do komendy nie wpłyną kolejne skargi od czujnych sąsiadów, którzy mają dość patrzenia przez płot na okrucieństwo.
Jak wymienia podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie, spośród tych sześciu postępowań tylko jedno skończyło się skierowaniem sprawy dalej i aktem oskarżenia. Cztery zakończyły się umorzeniem z powodu niewykrycia sprawcy. Podobnie sytuacja wyglądała rok wcześniej – część spraw z 2015 r. zakończyła się umorzeniem z powodu „braku znamion czynu zabronionego” lub też niewykrycia sprawcy.
W polskim prawie za znęcanie się nad zwierzętami grozi grzywna lub rok pozbawienia wolności. Jeśli da się udowodnić, że delikwent pastwił się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem, sąd może mu wymierzyć dwa lata więzienia. W praktyce jest to niezwykle rzadkie, a sprawy – o ile w ogóle trafią na wokandę – kończą się wyrokiem w zawieszeniu lub niezbyt dotkliwą dla oprawcy grzywną. A, wedle ustawy, człowiek winien jest zwierzęciu poszanowanie, ochronę i opiekę. (pc)