Psy z Bończy uratowane!

Tak było

Dzięki interwencji wolontariuszy Krasnostawskiej Grupy Viva! udało się uratować życie zaniedbanych psów, na które natrafiono na terenie Domu Pomocy Społecznej w Bończy (gmina Kraśniczyn). – W tym roku zmienił się dyrektor DPS i zmieniły się diametralnie warunki psów. Mają teraz dwie wspaniałe nowe budy, teren jest pięknie ogrodzony, w karmieniu pomaga pracownik Domu – mówi Anna Żuk z Vivy!


O dramatycznej sytuacji psów z Bończy pisaliśmy w Nowym Tygodniu we wrześniu ubiegłego roku. Do sklepu zoologiczno-wędkarskiego „Aza” przy ul. Czystej w Krasnymstawie przyszła wówczas jedna z mieszkanek gminy Kraśniczyn z prośbą o pomoc. – Właściciele sklepu, Monika i Radek, członkowie naszej Grupy, to ludzie bardzo wrażliwi na cierpienie zwierząt, postanowili więc pomóc.

Najpierw uzyskali zgodę w gminie na pokrycie kosztów sterylizacji suczek. Sprawa nie była łatwa, ale udało się. Potem poświęcając swój wolny czas, prywatnym samochodem, płacąc za paliwo z własnej kieszeni, wiele razy wspólnie jeździliśmy do Bończy – opowiada Anna Żuk z Krasnostawskiej Grupy Viva! Żuk wspomina, że wolontariusze byli przerażeni tym, w jakich warunkach trzymane były psy. – Na małej błotnistej powierzchni otoczonej siatką przebywało sześć dużych zwierzaków. Miały do dyspozycji dwie rozlatujące się budy.

Tak jest teraz

Psami opiekował się podopieczny DPS, starał się na ile potrafi, ale nie zawsze mu to wychodziło – relacjonuje. Najpierw udało się wolontariuszom Vivy! zabrać z Bończy dwie suczki. W gabinecie weterynaryjnym okazało się, że miały stany zapalne gruczołów mlekowych. Ich szczeniaki były najprawdopodobniej topione. – Po wyleczeniu zostały wysterylizowane i odwieźliśmy je z powrotem w to straszne miejsce. Obie suczki ogłaszaliśmy do adopcji. Potem wolontariusze pojechali po kolejną suczkę. Okazało się, że to młody, śliczny psiak. Została wysterylizowana i znalazła wspaniały nowy dom.

Przywieźliśmy też czwartą suczkę, być może siostrę poprzedniej, została wysterylizowana – mówi. Według członków Vivy! o dramacie zwierząt wiedział ówczesny dyrektor DPS z Bończy, który jednak nic z tym nie robił. – Ostatecznie znaleźliśmy domy suczkom, a na terenie DPS zostały dwa samce. W tym roku zmienił się dyrektor i zmieniły się diametralnie warunki psów. Mają teraz dwie wspaniałe nowe budy, teren jest pięknie ogrodzony, w karmieniu pomaga pracownik. W imieniu psiaków bardzo dziękujemy nowemu dyrektorowi DPS w Bończy – podsumowuje Żuk. (kg)