Publiczny a jak swój

W trakcie bardzo długiego urlopu, na dodatek w wolną sobotę, starosta chełmski Piotr Deniszczuk wozi się służbowym samochodem – jak swoim. Nie wierzyliśmy w te plotki, dopóki nie spotkaliśmy go w powiatowym aucie pod jego domem w Wygodzie. A więc po to była ta wypasiona limuzyna za 150 tys. zł z wentylowanymi, skórzanymi siedzeniami, automatyczną skrzynią biegów, podgrzewaną kierownicą i na ogromnych, osiemnastocalowych felgach? „Brawo”, panie starosto!

Chyba tylko służbowe auta urzędników, poza ich wysokimi zarobkami, mogą rozpalać takie emocje. Gdy przed rokiem powiat kupował nową limuzynę dla starosty, każdy zwrócił uwagę na listę „bajerów”, jakie miała mieć na wyposażeniu. Kia Optima kombi z podgrzewanymi i wentylowanymi fotelami, ze skórzaną tapicerką, podgrzewaną kierownicą, tempomatem, przyciemnianymi szybami i na osiemnastocalowych aluminiowych felgach oraz z innymi licznymi dodatkami kosztowała prawie 150 tys. zł. Na sesji były starosta Paweł Ciechan (gdy sam rządził powiatem, jeździł skromnym autem po poprzedniku) pytał o wpływ tych „bajerów” na pracę Deniszczuka dla społeczeństwa. Rozrzutność przy zakupie samochodu wytykali nawet, oczywiście mniej oficjalnie, sami powiatowi radni, którzy pokornie zgodzili się na zakup auta.
Teraz już wiemy, po co staroście Deniszczukowi tak luksusowa bryka. Od momentu jej zakupu plotkowano, że traktuje ją prawie jak prywatny samochód. Do redakcji przychodziły nawet anonimy, że starosta codziennie jeździ limuzyną do domu, że często podróżuje z nim żona. Ale złośliwości braliśmy troszkę z przymrużeniem oka. Praca w samorządzie często wymaga bowiem dyspozycyjności przez cały dzień. W uzasadnionych przypadkach, gdy służbowe spotkania organizowane są w okolicy domu starosty, nic wielkiego się nie stanie, jeśli starosta zaparkuje samochód na swoim podwórzu, by rano pojechać do pracy. Ale sygnały Czytelników wcale nie były przesadzone. W sobotę (10 marca) sami nakryliśmy Deniszczuka w limuzynie pod jego domem w Wygodzie (gm. Wierzbica). Co ciekawe, starosta od kilkunastu dni przebywa na długim urlopie wypoczynkowym (kończy mu się 26 marca). W jakich pracach na urlopie ma mu pomagać auto kupione i tankowane za publiczne pieniądze? To pytanie powinni mu chyba zadać radni, którzy mają rozliczać pracę zarządu powiatu. Może warto też pokusić się o sprawdzenie przebiegu i kosztów utrzymania samochodu i wyliczenie, ile kilometrów starosta pokonał w sprawach służbowych, a ile poświęcił na przyjemność z wożenia się nie swoją limuzyną. Bogumi Fura