Radni mnie skrzywdzili…

Moja żona ciężko choruje. Liczy się dla nas każdy grosz. Swoją decyzją radni pozbawili mnie tych paru złotych, które dostawałem z diet ławniczych – żali się Leszek Barczak, czytelnik „Nowego Tygodnia”. Rada Miasta Lublin, wybierając ławników na kolejną kadencję, odrzuciła kandydaturę pana Leszka. Mężczyzna uważa, że werdykt jest niesprawiedliwy.

65-letni Leszek Barczak od ponad 20 lat był ławnikiem sądowym. Zasiadał w składach orzekających w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych. Ławnicy pobierają dietę za posiedzenia. – Miesięcznie wychodziło zazwyczaj około 200 złotych – wyjaśnia. Dla pana Leszka liczy się każdy grosz. – Moja żona ciężko choruje. Każdy grosz jest nam potrzebny, m.in. na leki, na które przeznaczamy też pieniądze z diet – tłumaczy mężczyzna.

Ławników sądowych wybiera rada gminy. W październiku lubelscy rajcy wybierali ławników na kadencję 2020-2023. Spośród 32 kandydatów do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód do orzekania w sprawach z zakresu prawa pracy wybrali 31 osób. Odrzucono jedynie kandydaturę pana Leszka. Zagłosowało na niego 12 radnych, gdy wymagana większość stanowiła 16.

– Jakież było moje zdziwienie, gdy dowiedziałem się, że radni nie wybrali mnie na nową kadencję. Mam duże doświadczenie i znam się na prawie pracy. Od 1980 roku jestem członkiem NSZZ „Solidarność”. Między innymi dzięki takim osobom, jak ja, radni mogą dzisiaj sprawować swoje funkcje. To przecież dzięki NSZZ „Solidarność” odzyskaliśmy wolną ojczyznę – przypomina. Pan Leszek został też odznaczony medalem 30-lecia NSZZ „Solidarność” Regionu Środkowowschodniego.

Przyczyn odrzucenia kandydatury Leszka Barczaka nie poznamy – głosowanie w sprawie wyboru na ławników jest tajne. Czy pan Leszek ma jeszcze szansę, aby nadal być ławnikiem? – W razie potrzeby rada gminy, na wniosek prezesa Sądu Okręgowego w Lublinie może dokonać uzupełnienia listy, wybierając nowych ławników w sposób określony w ustawie – wyjaśnia Jarosław Pakuła, przewodniczący lubelskiej rady miasta.

– Możliwość zgłoszenia zapotrzebowania na większą liczbę ławników przysługuje wyłącznie prezesowi Sądu Okręgowego. Do niego należy kierować ewentualne wnioski o przeprowadzenie wyborów uzupełniających na ławników – dodaje J. Pakuła. Leszek Barczak ma żal do radnych. – Swoją decyzją pozbawili mnie tych paru złotych, które dostawałem z diet ławniczych. Jest to dla mnie niezrozumiałe. Jeszcze raz chciałbym zapytać: dlaczego? – puentuje.

Ławnik to niezawodowy członek składu orzekającego. Jest tzw. czynnikiem społecznym w wymiarze sprawiedliwości. Jego głos ma taką samą wagę jak profesjonalnego sędziego.

Aby zostać ławnikiem m.in. trzeba mieć polskie obywatelstwo, mieć co najmniej średnie wykształcenie i korzystać z pełni praw obywatelskich. Ławnik nie może mieć mniej niż 30 i więcej niż 70 lat. Ławnicy orzekają nie tylko w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, ale też m.in. w niektórych sprawach z zakresu prawa karnego. Na przykład w procesach o zabójstwa w składzie orzekającym zasiada trzech ławników i dwóch sędziów zawodowych.

Grzegorz Rekiel