Radni reagują

Radni z powiatu chełmskiego reagują na opisywany przez nas proceder rejestracji aut na współwłasność z obywatelami Ukrainy. Wystąpią z oficjalnym pismem do właściwego ministra. Chcą też zainteresować sprawą wicemarszałek sejmu Beatę Mazurek. – Chodzi o bezpieczeństwo naszych mieszkańców – przekonuje radny Marcin Łopacki.

O procederze rejestracji aut na współwłasność z obywatelami Ukrainy pisaliśmy na naszych łamach kilka razy. Żeby uniknąć ogromnej opłaty wprowadzonej na Ukrainie na auta sprowadzane z Unii Europejskiej, ktoś wpadł na pomysł, by rejestrować samochody na współwłasność z Polakami. Z procederu kilka osób zrobiło pomysł na biznes. Jak wieść niesie, za jedno tak zarejestrowane auto można dostać od 500 do 1000 zł.

A są mieszkańcy miasta i powiatu, którzy mają w ten sposób zarejestrowanych grubo ponad tysiąc samochodów. Do tej pory o procederze mówiło się jak o ciekawostce i pokazywano z przymrużeniem oka jako przykład naszej „zaradności” w obchodzeniu przepisów i przy okazji zarabianiu na tym sporych pieniędzy. Ale zdaniem niektórych proceder ma też negatywne skutki.

Kilka lat temu w relacjach z wojennego frontu w Donbasie pojawiło się zdjęcie busa na chełmskich tablicach rejestracyjnych, co mogło sugerować, że Polacy czynnie uczestniczą w działaniach wojennych. Okazało się, że samochód był zarejestrowany właśnie na współwłasność z Polakiem.

A niedawno okazało się, że za bardzo groźnymi i brutalnymi napadami na domy chełmian stoi szajka bandytów z Ukrainy, która także poruszała się autami na polskich numerach rejestracyjnych. Jeden z Czytelników zwrócił uwagę, że gdyby bandyci jeździli samochodami na ukraińskich tablicach, od razu rzuciliby się w oczy. – Każdy zauważyłby obce auto kręcące się w pobliżu domu swojego czy sąsiada a nikt nie zwróci uwagi na samochód z lokalną rejestracją – mówi.

Ten temat podjął na ostatniej sesji rady powiatu radny Marcin Łopacki. – Była ożywiona dyskusja na ten temat, były głosy oburzenia i pytania, jak długo ten proceder będzie miał miejsce. Postawiłem wniosek formalny, by wystąpić z oficjalnym pismem do właściwego ministra, aby ukrócił ten proceder, zaś do radnych PiS, by zainteresowali sprawą panią wicemarszałek Beatę Mazurek i poprosili o interwencję w tej sprawie – mówi.

Łopacki zdaje sobie sprawę, że powiat nic więcej zrobić nie może, bo urzędnicy starostwa, rejestrując samochody, postępują zgodnie z przepisami. Ale słusznie mówi, że trzeba reagować i nagłośnić problem. – Chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców – mówi.

Obecna na sesji Wioletta Łapińska-Durko, dyrektor wydziału komunikacji w Starostwie Powiatowym w Chełmie, informowała o procedurze rejestrowana samochodu na współwłasność. Okazuje się, że jest ona bardzo łatwa.

– Wystarczy dowód własności pojazdu i dowód tożsamości obywatela np. Ukrainy – mówi dyrektor. – Zgodnie z przepisami więcej nie możemy żądać i nie możemy odmówić zarejestrowania samochodu na współwłasność z obywatelem Polski.

Gdyby mieszkaniec np. Ukrainy chciał zarejestrować auto na własność na polskich tablicach rejestracyjnych, to wymagań jest więcej. Chodzi głównie o wizę i meldunek na terenie naszego powiatu. Ale takich przypadków jest zaledwie garstka.

O kontrowersje dotyczące rejestracji aut na współwłasność zapytaliśmy w ministerstwie spraw wewnętrznych i administracji oraz w ministerstwie infrastruktury. Czekamy na odpowiedź. Bogumił Fura