Radny chce strzelać w mieście

Ministerstwo Środowiska odpowiada lubelskiemu radnemu w związku z przypadkami coraz częstszego i głębszego zapędzania się dzików w lubelskie dzielnice.


Problem z dzikami znany jest lublinianom od lat, zwłaszcza tym z północnego Czechowa. Prawo łowieckie zabrania odstrzału zwierząt na terenach miejskich, ale zostawia lokalnym władzom i związkom łowieckim furtkę, pozwalając na tworzenie tzw. odłowni. Z takich miejsc zwierzęta są zabierane na tereny poza miastem.
Jednak ten sposób nie przynosi spodziewanych efektów. Radny Stanisław Brzozowski (PiS) najpierw pisał interpelacje do prezydenta miasta, a ostatnio napisał do samego ministra środowiska Jana Szyszki: „Nie mam wątpliwości, że jedynym, skutecznym sposobem uporania się z tym problemem jest odstrzał zwierząt na terenach miejskich. Liczne stada dzików stwarzają zagrożenie dla ludzi, czynią szkody w uprawach polowych, ogrodach przydomowych” – napisał radny Brzozowski. Wspomniał przy tym, że równie spore szkody czynią lisy ze wścieklizną czy płoche sarny.
Ratusz rozpoczął szeroko zakrojoną kampanię informacyjną o sposobie postępowania w przypadku napotkania dzików. Po zgłoszeniach mieszkańców „zagrożone” rejony patroluje Eko-patrol Straży Miejskiej. Efektów jednak nie ma.
„Niestety, ani interpelacje, artykuły prasowe, audycje radiowe, nie spowodowały radykalnych, czyli skutecznych działań ze strony odpowiedzialnych urzędników ratusza. Dlatego zwracam się do pana ministra o pomoc, mając przekonanie o kompetencjach i zdrowym rozsądku. Jestem całym sercem za poszanowaniem natury i przeciw degradacji przyrody, ale wszystko z rozsądkiem”– kończy pismo radny Brzozowski.

Ministerstwo odpowiedziało co najmniej „dyplomatycznie”, wskazując stronę, która powinna podjąć się zadania. Powołując się na ustawę Prawo łowieckie, kompetencje przypadają władzom powiatu, które wspólnie z lokalnymi związkami łowieckimi ustalają ramy działań. Sam odstrzał lub odłów to „narzędzia w przypadkach szczególnego zagrożenia”. Dalej w odpowiedzi ministerstwa czytamy: „To doraźne działanie zaradcze, mające na celu eliminację powyższego zagrożenia. Odstrzału lub odłowu można dokonać np. zawierając porozumienie z Polskim Związkiem Łowieckim. W przypadku odstrzału lub odłowu zwierzyny na terenach niewchodzących w skład obwodów łowieckich koszt tych działań powinien być finansowany ze środków powiatu, gdyż zgodnie z art. 45 ustawy Prawo łowieckie nie wynika, że są to zadania zlecone z zakresu administracji rządowej – odpisał w imieniu ministra środowiska Jacek Krawczyk, dyrektor Departamentu Leśnictwa.
W Warszawie zwracają też uwagę na sytuacje z napotkaniem agresywnych zwierząt, gdzie jedynym rozwiązaniem jest jego schwytanie i zabicie. W takim przypadku uruchamia się zapis ustawy o ochronie zwierząt. – Należy przy tym mieć na względzie, iż zgodnie z artykułem 33 u.o.z. uśmiercenie zwierzęcia może odbywać się wyłącznie w sposób humanitarny polegający na zadawaniu przy tym minimum cierpienia fizycznego i psychicznego”. BACH