Radny, nawet z Londynu

Mimo że od jakiegoś czasu pracuje w Londynie, radny miasta Krasnystaw, Sławomir Stafijowski, zapewnia, że wciąż interesuje się tym, co się dzieje w mieście i w miarę możliwości bierze udział w komisjach i sesjach rady. – Komuś nie podoba się to, że krytykuję obecne władze Krasnegostawu. Niektórzy zrobią wszystko, by pozbawić mnie mandatu – mówi.

Kilkanaście dni temu skontaktował się z nami mieszkaniec Krasnegostawu. Krytykował radnego Sławomira Stafijowskiego, przekonywał wręcz, że powinien on zrzec się mandatu. – Pan Stafijowski od kilku miesięcy mieszka w Wielkiej Brytanii, chyba w Londynie. Na swoim profilu na facebooku zamieszcza wpisy, że np. pił herbatę w jakimś lokalu, czy był w restauracji. Informował też, że jest bezpieczny w Londynie podczas jednego z ostatnich zamachów – mówi nasz Czytelnik. Mężczyzna zwraca też uwagę na fakt, że w międzyczasie odbyło się kilka posiedzeń rady miasta i w większości z nich Stafijowski nie uczestniczył. – Sprawdziłem w Biuletynie Informacji Publicznej. 22 grudnia 2016 r. i 2 lutego 2017 r. pana Stafijowskiego na sesji nie było, 2 marca był, ale 30 marca znów go nie było. Może pan Stafijowski powinien się więc zrzec mandatu radnego? Widać sprawy naszego miasta nie są już mu bliskie, teraz jest londyńczykiem – uważa nasz rozmówca. Sławomir Stafijowski twierdzi, że to przez swoją aktywność i zaangażowanie w pracę rady miasta musiał z Krasnegostawu wyjechać. Sugeruje, że za krytykę władz miasta był atakowany, kontrolowany i w końcu musiał zamknąć prowadzoną w obrębie rynku pizzerię. – A muszę przecież gdzieś pracować i zarabiać pieniądze, by utrzymać rodzinę – komentuje. – Niestety, działania pani burmistrz, jak również niektórych związanych z nią miejskich radnych, skutecznie utrudniają osobom niezależnym i przedsiębiorczym prowadzenie własnej działalności na terenie miasta. W związku z tym musiałem na jakiś czas poszukać innego miejsca na zawodową realizację – dodaje. Stafijowski zapewnia, że chociaż wyjechał do Londynu, to wciąż ma kontakt z wyborcami i sprawuje mandat najlepiej, jak może. – Na bieżąco śledzę sytuację w mieście i jestem dobrze zorientowany w tym, co się dzieje w Krasnymstawie. Nie jestem ani pierwszym, ani jedynym radnym, który pracuje poza Krasnymstawem lub wyjeżdża za granice państwa, aby zarobić środki potrzebne do życia. Zdaję sobie sprawę, że dla pani burmistrz i związanych z nią radnych jestem osobą niewygodną i z tego powodu od dłuższego czasu próbują robić wszystko, by pozbawić mnie mandatu, ale póki co bezskutecznie. Zbliża się sesja absolutoryjna, więc dlatego znów się uaktywnili. Nie jestem tym zaskoczony, bo przecież tonący nawet brzytwy się chwyta – podsumowuje. (kg)