Radny postawił na swoim

Na rogu ulicy Kasztanowej w sąsiadującym ze Świdnikiem Nowym Krępcu przy jednej posesji wbito metalowe słupki. Część korzystających z drogi uważa, że stwarzają one niebezpieczeństwo, bo droga jest bardzo wąska, a po zmroku palików nie widać. Andrzej Mańka, radny powiatowy, który jest właścicielem posesji, tłumaczy, że to on ustawił słupki, by zmusić nieszanujących przepisów kierowców do zdjęcia nogi z gazu.


– W ubiegłą sobotę na rogu ulicy Kasztanowej przy posesji radnego powiatowego i byłego posła Andrzeja Mańki powbijano w drogę metalowe rury. Wystają one około 40 cm nad ziemią i łatwo ich nie zauważyć, zwłaszcza po zmroku. Znajomy jechał tamtędy wieczorem, wymijał się akurat z drugim samochodem, nie zauważył tych słupków i zniszczył sobie opony – informuje jeden z naszych czytelników.

Mężczyzna zastanawia się, czy ustawienie takiej „przeszkody” tak blisko krawędzi drogi jest zgodne z prawem.

– Czy tak można? Gmina powinna się tym zainteresować i zrobić z tym porządek, a jeśli teren, na którym wbito rurki, to prywatna własność pana Mańki, to niech ustawi normalny płot, a nie „pułapkę na kierowców” – uważa nasz rozmówca.

Wójt gminy Mełgiew Ryszard Podlodowski przyznaje, że do niego również dotarły sygnały dotyczące metalowych słupków, ale – jak zaznacza – radny nie zrobił nic niezgodnego z prawem.

– Nie mamy prawa, by je usunąć, bo znajdują się na prywatnej działce radnego. Rozmawiałem z nim na ten temat. Tłumaczył, że jeżdżący tędy kierowcy, mimo progów, nie zwalniają. Wjeżdżają też na pobocze, które – z czego niektórzy nie zdają tego sprawy – jest już na działce radnego, bo ta zaczyna się praktycznie na granicy asfaltu. Kierowcy na nie wjeżdżają wznosząc przy tym tumany kurzu, który osiada na oknach i płotach. Zaprosiłem radnego do siebie. Będziemy rozmawiać o wykupie tego metra drogi – tłumaczy wójt.

Aby ułatwić życie mieszkańcom i kierowcom gmina ma w planach poszerzenie drogi. Nie będzie to łatwe, bo w grę wchodzi kwestia własności gruntów. Aby poszerzyć jezdnię, trzeba odkupić fragmenty działek od wszystkich mieszkańców ulicy.

– Mamy opracowany projekt przebudowy ulicy, ale część mieszkańców już zapowiedziała, że nie chce szerszej drogi, bo to sprawi, że ruch będzie jeszcze większy. Inni nie chcą sprzedawać części swoich działek. Pytają, kto im zapłaci za płoty i nasadzenia. Nie każdy ma też miejsce, by odsunąć się z ogrodzeniem. Sprawa jest skomplikowana – przyznaje R. Podlodowski.

Radny Andrzej Mańka nie kryje, że to on powbijał metalowe słupki – jak wyjaśnia, po to, by kierowcy byli bardziej ostrożni i zdejmowali nogę z gazu.

– Jestem mieszkańcem gminy Mełgiew od około 5 lat. Odkąd tu mieszkam, nie podejmowałem żadnych działań, które miałyby zabezpieczyć mój komfort życia. Moja działka kończy się z krawędzią asfaltu, a na skrzyżowaniu nawet w dużej części zalana jest asfaltem. Nic z tym faktem nie robiłem, nie chcąc utrudniać życia sąsiadom. Pozwoliłem również gminie, aby na mojej działce postawiła znaki drogowe i oświetlenie skrzyżowania. Zgodziłem się także na poszerzenie jezdni o pół metra kosztem mojej działki. Szedłem na wszelkie ustępstwa w imię dobrosąsiedzkich stosunków i bezpieczeństwa – przypomina radny.

Ostatnio na ulicy Skośnej, z którą graniczy posesja radnego, bardzo wzmógł się ruch. Ma to związek z remontem ul. Krępieckiej. Jest co prawda ograniczenie do 40 km/h, ale wielu kierowców nic sobie z niego nie robi.

– Jeżdżą z dużą prędkością, a asfalt jest wąski – tłumaczy A. Mańka. – Przy wymijaniu nikt nie zwalnia, tylko „odbija” do krawędzi jezdni, czyli na moją działkę. Teraz, gdy jest ciepło i sucho, powoduje to wzbijanie się tumanów kurzu, który osiada na oknach, w ogrodzie itd. To żadna przyjemność wdychać ten pył. Po pięciu latach moja cierpliwość się skończyła. Postawiłem te słupki, ale umożliwiając mieszkańcom przejazd. Między słupkami a asfaltem jest jeszcze metr przestrzeni.

Radny dodaje, że słupki przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa, bo spowalniają ruch. Zapewnia, że nocy również są widoczne, bo pomalował je pomarańczową odblaskową farbą.

– Ludzie narzekają, bo nie mogą jeździć z pełną prędkości. Chodzi im o własną wygodę. Nie zwracają uwagi na pieszych ani ludzi, którzy tu mieszkają. Teraz, aby bezpiecznie się wyminąć wystarczy zwolnić – mówi radny. (w)