Radny zaniepokoił Szweda

Radny Zdzisław Szwed w ostatnich obradach sesji nie uczestniczył, ale prasę na bieżąco czyta. Zaniepokoiły go informacje dotyczące jednego z radnych, który miał zachowywać się – delikatnie mówiąc – niezgodnie z prawem i przyzwoitością. Szwed zażądał od przewodniczącego rady wyjaśnień. I choć żadne nazwisko nie padło, wszyscy wiedzieli, o kogo chodzi.

– Sprawy zawodowe uniemożliwiły mi udział w ostatnich posiedzeniach rady miasta, jednak wnikliwie śledzę lokalną prasę – mówił na środowej sesji Rady Miasta Chełm Zdzisław Szwed. – Zaniepokoiły mnie artykuły o jednym z naszych radnych, że straszy mieszkańców. Nie chcę o niczym przesądzać, ale czy to prawda? Rzutuje to mocno na radę. Z tego, co wyczytałem, jest prowadzone postępowanie. Martwi mnie to, że ta osoba prowadzi szkolenia z dziećmi. Przemawia przeze mnie troska o nie. Z artykułu dowiedziałem się, że przewodniczący zapowiedział przeprowadzenie rozmowy z radnym. Co z niej wynikło? – pytał Szwed.
I choć nie wymienił nazwiska radnego, wszyscy dokładnie wiedzieli, o kogo chodzi. Przed Sądem Rejonowym w Chełmie toczy się proces przeciwko tylko jednemu radnemu, Pawłowi B., oskarżonemu o groźby, wymuszanie i znieważenie. Nie tak dawno pisaliśmy o innej sprawie, w której jeden z mieszkańców poskarżył się na radnego policji, że ten miał go znieważyć.
Przewodniczący rady miasta Zygmunt Gardziński przyznał, że z radnym rozmawiał. – Odbyliśmy rozmowę i prawdą jest, że toczy się przeciwko niemu jedno postępowanie – mówił Gardziński. – Prawdą jest też, że na moje ręce wpłynęło pismo od mieszkańca, w którym wnioskowano, by pozbawić radnego mandatu. Załącznikiem do pisma był wykaz różnych sms-ów. W rozmowie udało mi się ustalić, że wykaz sms-ów był wybiórczy i wygodny dla osoby, która to pismo złożyła. Całość rozmów radny przekazał policji. W tej sprawie nie będzie prowadzone żadne postępowanie. Co do pozbawienia radnego mandatu, konsultowałem sprawę z prawnikiem. Jako rada, i jako przewodniczący, nie mamy takiego prawa. By radnemu wygasić mandat, muszą być spełnione konkretne warunki, chociażby skazanie prawomocnym wyrokiem sądu. A tutaj żadnych takich okoliczności nie ma. Na wniosek mieszkańca też nie mogę podejmować kroków zmierzających do wygaszenia mandatu radnego. My, radni, odpowiadamy przed wyborcami i to oni za pewien czas mogą na nas głosować lub nie – wyjaśnił przewodniczący.
– Najłatwiej umyć ręce i stwierdzić, że nic nie można zrobić – mówi jeden z mieszkańców Chełma. – Najwyraźniej naszym radnym nie przeszkadza, że wśród nich jest taka osoba i za nic mają też swoją reputację. A mogliby np. na znak protestu, że nie zgadzają się z nielicującym z mandatem radnego postępowaniem tego człowieka wezwać go np. do dobrowolnej rezygnacji z mandatu. No, ale pewnie utrzymanie układu wyborczego liczy się bardziej niż przyzwoitość. (ptr)