Referendalny myk

Chociaż referenda w sprawie odwołania wójta i odwołania rady gminy zaplanowano w gminie Sawin tego samego dnia, to okazuje się, że mieszkańcy nie muszą brać udziału w obu plebiscytach. Jeśli pójdą do urn, to mogą wybrać, w której zagłosują sprawie. A to o tyle istotne, że decydująca w referendum jest frekwencja.

Gdy we wrześniu radni z Sawina podjęli uchwałę o zwołaniu referendum w sprawie odwołania wójta przed końcem kadencji a potem, gdy z inicjatywą odwołania rady gminy wyszli mieszkańcy wszyscy zastanawiali się czy w związku z pandemią komisarz wyborczy w ogóle zorganizuje wybory a jeśli tak, to czy w jednym terminie. Gdy już dzisiaj wiadomo, że obydwa referenda zaplanowano na 20 grudnia, to obie strony zastanawiają się, dla kogo będzie to korzystniejsze rozwiązanie – wójta czy radnych? I jaką przyjąć strategię – namawiać do udziału czy odwodzić od głosowania. Bo w referendum najistotniejszą rzeczą jest frekwencja. I to od niej zależy czy wynik głosowania będzie wiążący.

Gdyby referendum dotyczyło tylko odwołania wójta albo tylko odwołania rady, to sprawa byłaby prosta. Ani wójtowi, ani radnym nie zależałoby na tym, żeby mieszkańcy poszli od urn. Wtedy, nawet pomimo większości negatywnych głosów, mieliby dużą szansę utrzymania swoich funkcji. Bo żeby wynik referendum był wiążący, musi wziąć w nim udział aż 3/5 osób, które głosowały w wyborach w 2018 roku. Kilka lat temu ten próg był niższy a i tak ciężko było o frekwencję.

20 grudnia w Sawinie frekwencja może być większa, bo odbędą dwa referenda. Swoje zdanie będą mogli wypowiedzieć i przeciwnicy wójta i przeciwnicy rady gminy. A jednych i drugich zapewne nie brakuje.

Ale okazuje się, że nawet jeśli ludzie tłumnie pójdą do urn, to jedno referendum może być ważne a drugie nie. Dlaczego?

– Co prawda będzie jedna komisja, która będzie wydawała karty do głosowania, ale to mieszkańcy będą wybierać, w którym referendum zechcą wziąć udział – dowiedzieliśmy się w Krajowym Biurze Wyborczym w Chełmie. – Mogą pobrać karty i zagłosować w dwóch referendach, albo tylko w jednym wybranym. Potem sporządzone zostaną dwa protokoły. I obliczona zostanie oddzielnie frekwencja dla referendum w sprawie dowołania wójta i odwołania rady gminy. I ta może się różnić.

Podobnie jak liczba osób, które muszą wziąć udział w głosowaniu, żeby wyniki referendów były ważne. W 2018 roku, co prawda bardzo nieznacznie, ale mniej osób oddało głos w wyborach na wójta niż na radę gminy. Takie niuanse czasem decydują o wyniku. (bf)