Remonty potrzebne, ale ograniczają dostęp

fot. facebook.com/Nasza-Wierzbica

Likwidacja filii Gminnej Biblioteki Publicznej w Ochoży była powodem do dyskusji nad remontami wiejskich świetlic w gminie Wierzbica. Do wyremontowanych budynków mieszkańcy nie mają swobodnego wstępu. – Chcieli zrobić sylwestra – nie mogą – mówił radny Bogusław Kulbicki. Wszyscy zauważyli, że to kolejna sesja z rzędu, w której nie uczestniczy wójt Zdzisława Deniszczuk

Radni z Wierzbicy, niejednogłośnie, zgodzili się na likwidację filii Gminnej Biblioteki Publicznej w Ochoży, która funkcjonuje w wyremontowanym niedawno budynku Centrum Aktywności Lokalnej. Dla urzędników to tylko formalność, bo ma tam nadal pozostać punkt biblioteczny. Stanisław Dębowiak, sekretarz gminy, tłumaczył, że budynek w Ochoży został zmodernizowany. Powstało w nim Centrum Aktywności Lokalnej i zgodnie z warunkami projektu został zatrudniony tam pracownik na pół etatu.

– Doszło do kolizji, bo był pracownik biblioteki, który prowadził filię a zarazem zajmował się innymi sprawami, które wynikały z działalności w sołectwie – mówił Dębowiak. Żeby uniknąć tej „kolizji” pracownik został zatrudniony przez Urząd Gminy. Zgodę na likwidację wydała biblioteka wojewódzka w Lublinie. Zgodziło się też 12 radnych (dwoje było przeciw a jeden wstrzymał się od głosu). A zmiana była okazją do dyskusji na temat dostępu do wyremontowanych wiejskich świetlic. Bogusław Kulbicki mówił, że w budynku przed remontem była biblioteka i kaplica. Mieszkańcy mogli z niego korzystać, gdy chcieli. Teraz są ograniczenia. – Bo nie może być kaplicy. Dostępność jest zmniejszona – mówił.

O sens remontowania świetlicy wiejskiej w Koziej Górze, w związku z horrendalnymi cenami i brakiem funduszy na późniejsze utrzymanie, pytał z kolei radny Marian Kister. Pomysłu bronił Piotr Woźniak, który pochodzi z tego sołectwa. – To jedyna niewyremontowana świetlica na terenie gminy. Jeśli już pozyskujemy środki, to powinniśmy ją wyremontować – mówił. Radny dziwił się jednak, że gmina musi wydać aż 85 tys. z na przygotowanie dokumentacji i mapy. Uważa, że powinno się te wydatki przeanalizować. Skarbnik wyjaśniała, że wkład własny gminy w remont wyniesie około 170 tys. zł i zostanie rozłożony na dwa lata. Podobnie jak dotacja, którą gmina ma dostać w ramach Polskiego Ładu, a która wyniesie po ok. 900 tys. zł w 2023 i 2024 roku.

– Dotacje są dobre, tylko do czego prowadzą? – komentował radny Kulbicki. Przez pięć lat trzeba ponosić koszt i utrzymywać. Nie jestem przeciwko, ale to błędne koło. Ta dotacja jest a potem gminy nie stać na utrzymanie. Trzeba światło utrzymać, ogrzewanie. To jest obciążenie. A właściwie wieś nie ma wiele z tego. Poprzednio każdy miał wstęp a teraz przez pięć lat niewiele można zrobić. W Pniównie sylwestra chcieli zrobić a nie można – brak dostępu.

Na część pytań i wątpliwości radnych odpowiadali sekretarz, skarbnik i proszeni naprędce urzędnicy. To kolejna sesja, podczas której nie było wójt Zdzisławy Deniszczuk. (bf)