Riposta na „ubeckie metody”

Wójt gminy Izbica, Jerzy Lewczuk, zamiast udzielić mieszkańcom ul. Chmielnej w Tarnogórze konkretnej odpowiedzi na pytanie, kiedy droga do ich posesji znów będzie przejezdna, twierdzi, że pod jego adresem są rzucane oszczerstwa, a osoba, która napisała na ten temat do naszej redakcji list, stosuje metody rodem z okresu stalinizmu. Mieszkańcy z taką butą i arogancją ze strony gminnego włodarza dawno się nie spotkali!

– Wójt Lewczuk zapomniał, że to mieszkańcy wybrali go na urząd, również ci z Tarnogóry, i oni również w kolejnych wyborach mogą wystawić mu cenzurkę – mówi zszokowany zachowaniem wójta mieszkaniec Tarnogóry. – Miarka się przebrała! Nikt nie będzie nas obrażał, ani też porównywał naszych działań do metod stosowanych w okresie stalinizmu. Pan Lewczuk najwyraźniej potrzebuje dłuższego urlopu, bo ze zmęczenia wygaduje niestworzone rzeczy i obraża ludzi!

Mieszkańcy Tarnogóry poczuli się obrażeni przez wójta, który stwierdził, że posługują się oni „ubeckimi metodami”, o czym pisaliśmy dwa tygodnie temu. Pod koniec maja br. w Tarnogórze przy ul. Chmielnej rozpoczęto wymianę kolektora wodnego. Inwestycja obejmuje również wykonanie nowej nawierzchni. Ekipa budowlana rozebrała w całości istniejącą ulicę, wykonaną z klinkieru. Do wymiany rur przystąpiło Gminne Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Izbicy. Tyle tylko, że tempo prac jest tak wolne, że nie wiadomo, kiedy inwestycja zostanie ukończona. Po opadach deszczu woda zalewa piwnice i budynki gospodarcze okolicznych posesji. Jak twierdzą mieszkańcy, są dni, że na placu budowy nie ma ani jednego pracownika.

– Interweniowaliśmy u wójta, ale nasze uwagi, prośby nie zostały wysłuchane. Zamiast nam pomóc, wójt zaczął oskarżać ludzi, rzekomo przeszkadzających mu w realizacji zadań gminnych, w które tak mocno – jak sam twierdzi – jest zaangażowany – twierdzi jeden z mieszkańców Tarnogóry. I zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię. Chodzi o sam przebieg ulicy. Według niego, wyznaczono go bez żadnych dokumentów, z wejściem w prywatne nieruchomości. – To świadczy o niefachowym przygotowaniu tego zakresu prac, być może bez żadnych dokumentów po prostu na dziko. Rozkopaną ulicą nie możemy wjechać na nasze posesje, ale nie mogą też służby pogotowia ratunkowego, nie mówiąc już o straży pożarnej – przekonuje.

Jerzy Lewczuk, zamiast merytorycznie odnieść się do sprawy, udzielić konkretnych odpowiedzi, tak jak robią to samorządowcy z innych gmin, stwierdził, że nie ma czasu „na odnoszenie się do oszczerstw zawartych w tym ubeckim donosie”. Dodał, iż osoba pisząca anonimy ma dobre wyrobienie rodem z okresu terroru stalinowskiego albo sama jest nieudacznikiem i w życiu nie potrafiła zrobić niczego pożytecznego dla społeczeństwa.

Arogancja wójta Lewczuka nie pozostała bez odpowiedzi. Jeden z mieszkańców Tarnogóry, po artykule „Wójt nie komentuje ubeckich donosów” napisał do naszej redakcji kolejny list.

– Buta, pycha, brak wychowania i jakiegokolwiek szacunku do drugiego człowieka – to cechy, którymi szczyci się wójt gminy Izbica, pan Jerzy Lewczuk. Po wypowiedzi tego człowieka mogliśmy się przekonać, niestety tak to już jest, że jak brakuje argumentów do obrony swojego stanowiska i racji, to zaczynamy postępować nieracjonalnie, czasami po prostu robimy z siebie idiotów. I tak odbieram wypowiedź naszego wójta, która pojawiła się w waszym artykule dwa tygodnie temu – czytamy w liście podpisanym przez mieszkańca ul. Chmielnej w Tarnogórze.

Za naszym pośrednictwem pyta wójta, czy na przebudowę drogi i wodociągu w Tarnogórze miał wymagane zezwolenia, i czy gmina posiadała fundusze na sfinansowanie całej inwestycji?

– Dzień po publikacji artykułu pan Lewczuk przyjechał na ul. Chmielną i zrobił sobie sesję fotograficzną, a zdjęcia wrzucił na swój profil na Facebooku, podpisując je słowami „wójt robi ulicę Chmielną”. Takie zachowanie to po prostu plucie w twarz mieszkańcom, którzy przez tę nieudolną inwestycję mają problem z dojazdem do swoich posesji. Ten pan myśli, że jest fajny, a jest po prostu żałosny. Jedyna rzecz, którą umie robić, to zamieszanie. Niestety, nie wie, że od mieszania łyżeczką herbata nie będzie słodsza.

Przykro się patrzy, jak gmina dalej upada, zatrudniani są dalej kolejni niekompetentni ludzie, bez żadnej wiedzy i świadomości po co pracują w gminie, poza braniem wynagrodzeń. I takie to fajerwerki wójt nam serwuje, nie bez powodu użyłem słowa fajerwerki, bo pan Lewczuk jako myśliwy ma nadzwyczajne zamiłowanie do pirotechniki. Byle impreza, to pokaz. Tak swoją drogą, ciekawe, ile takie coś kosztuje i czy gminę zadłużoną na 20 mln zł naprawdę na to stać – napisał jeden z mieszkańców Tarnogóry.

Wójt odpowiada w swoim stylu. – Twierdzę, że osoba pisząca anonimy ma metody rodem z okresu stalinizmu, kiedy to wystarczył tego typu list kierowany do Powiatowych Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego do skazywania ludzi nawet na karę śmierci przez ówcześnie działające „sądy kapturowe”. Dlaczego osoba, która pisze anonimy nie potrafi walczyć ze mną z otwartą przyłbicą – skoro, tak bardzo dba o dobro mieszkańców gminy? (…)

Odnosząc się do zarzutów zawartych w anonimie wójt Lewczuk nie zamierza wdawać się w polemikę w temacie swojej uprzejmości. Odpowiada za to na zadane przez mieszkańców pytania dotyczące samej inwestycji.

– Inwestycja w całości została już wykonana w trybie zamówienia publicznego przez nasze Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej. Jej koszt to 169 608,08 zł i jest to koszt wykonania samego wodociągu. W mojej ocenie realizacja tego zadania przebiegała zgodnie z prawem i planem, jaki sobie założyliśmy.

Mam nadzieję, że przebudowa nawierzchni ul. Chmielnej również zakończy się powodzeniem, pomimo ciągłych oszczerstw pod moim adresem. Obrażając mnie, proszę pamiętać, że obrażani są również pracownicy, którzy w pocie czoła pracują przy przebudowie ul. Chmielnej – komentuje wójt.

W kwestii samej przebudowy wójt informuje, że na budowę drogi gminnej w ciągu ul. Chmielnej nie było wymagane zezwolenie, a jedynie zgłoszenie, które 28 czerwca 2016 roku zostało potwierdzone przez starostę krasnostawskiego. Taka sama sytuacja miała miejsce z wodociągiem.

Lewczuk odniósł się też do „swojego zamiłowania do pirotechniki”. – Faktycznie jestem myśliwym kochającym zwierzęta i całą przyrodę, moim ulubionym miejscem do nabierania sił i obcowania z przyrodą jest „Donica” koło Wału w dolinie rzeki Wieprz – obecnie nie poluję. Polowanie samo w sobie to nie tylko strzelanie do wyselekcjonowanej zwierzyny, ale cała gospodarka łowiecka, łącznie z dokarmianiem i obserwowaniem fauny i flory.

Natomiast sztuczne ognie są jednym z elementów rozrywki i kultury dla społeczeństwa, które uczciwie, ciężko pracuje i płaci m.in. podatki. W najbliższym czasie fajerwerki będą odpalane 26 sierpnia podczas gminnych dożynek. Pokaz rozpocznie się około godz. 22.00 – odpowiedział Lewczuk.(red)