Rodzice się wstydzą, dzieci się drapią

Wydaje się, że dziś, przy tak dużej dostępności środków czystości, problem wszawicy nie istnieje. A jednak w jednym z chełmskich przedszkoli u kilkorga dzieci wykryto pasożyty. Dyrekcja placówki stara się zapanować nad sytuacją, ale nie kryje, że to rodzice powinni uporać się z tym problemem.

Wszawica kojarzona jest z dawno minioną epoką i ze wstydliwym problemem, dotykającym głównie osoby, które żyją na bakier z higieną. Tymczasem jest to zwykła choroba zakaźna, która – wbrew obiegowej opinii – występuje jeszcze dość często. Jej przypadek odnotowano ostatnio w jednym z chełmskich przedszkoli, o czym poinformowali nas zaniepokojeni rodzice. Niektórzy mówili wprost, że boją się posyłać swoje dzieci do przedszkola w obawie przed zarażeniem. Dyrekcja placówki zapewnia jednak, że wszystko jest pod kontrolą.
– Problem występuje tylko w jednej grupie i dotyczy czwórki przedszkolaków. Rozmawialiśmy z ich rodzicami i przekazaliśmy instrukcję, jak powinni dalej postępować. Informację o tym, jak radzić sobie z wszawicą, umieściliśmy też na tablicy informacyjnej, a w grupie, w której istnieje problem, poruszyliśmy ten temat na zebraniu – wymienia dyrektor przedszkola. I dodaje, że teraz najważniejsze jest, aby wszyscy rodzice byli konsekwentni.
– W przedszkolu ani nie umyjemy dzieciom głów, ani nie podamy leków. Dlatego też wszystko zależy właśnie od rodziców. Jeśli część będzie stosować się do naszych wskazań, a część nie, stworzy się błędne koło, z którym niewiele możemy zrobić. W ostateczności, możemy zwrócić się do opieki społecznej, aby skontrolowała warunki w jakich mieszkają dzieci. Wierzę jednak, że nie będzie takiej konieczności – mówi dyrektor.

O problem wszawicy zapytaliśmy także sanepid. Grażyna Rejter, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie, mówi jednak, że nie ma w tej sprawie nic do działania.
– Szkoły od kilku lat nie mają obowiązku zgłaszania nam przypadków wszawicy – tłumaczy G. Rejter. – To dyrekcja szkoły ma obowiązek zlikwidować u siebie ten problem. Pamiętajmy, że wszawica może dotknąć każdego, nawet zadbane, czyste dziecko, które zetknęło się z innym, które ma wszy. Pasożyty te bowiem bardzo szybko się przenoszą. A szkoła czy przedszkole to wręcz idealne miejsce do ich rozprzestrzeniania.
Dyrektor sanepidu podkreśla też, że tak naprawdę nie ma czego się wstydzić. – To nie wstyd mieć wszy. Wstyd z nimi nic nie robić – kwituje. (mg)