Rodzice w obronie obwinianej nauczycielki

Gdy mama jednego z uczniów SP w Łopienniku Nadrzecznym oskarżyła nauczycielkę o wyzywanie, a nawet szarpanie dzieci, reszta rodziców stanęła w obronie pedagoga.

Dwa tygodnie temu skontaktowała się z nami mieszkanka gminy Łopiennik Górny. Twierdziła, że jej syn uczy się w SP w Łopienniku Nadrzecznym i poskarżyła się na jedną z zatrudnionych tam nauczycielek. – Pani ta miała na lekcji zwrócić się do dzieci słowami: „psy są bardziej rozumne od was” – opowiadała nam kobieta. Rozmówczyni przekonywała, że wspomniana przez nią nauczycielka „nie pierwszy raz wyzywa uczniów”. Mało tego, zdarza się jej szarpać dzieci.

– Kiedyś szarpnęła moim synem, gdy ten grzecznie stał pod ścianą na przerwie i nic złego nie robił – dodaje. Jeszcze tego samego dnia wysłaliśmy do dyrektor SP w Łopienniku Nadrzecznym Ewy Sawy maila z prośbą o komentarz w sprawie. Dyrektor 8 lutego odpisała, że „Wyczerpującą odpowiedź, w sprawie nauczycielki (…) przygotuję dla Pana do godziny 19.00”.

W kolejnym mailu sprawy jednak nie skomentowała tylko pouczyła nas, że „podjęty przez Pana temat naprawdę nie zasługuje na publikację w Nowym Tygodniu. Jest to zwykła niesprawdzona plotka. Jeżeli jednak uzna Pan, że jest inaczej – proszę o podanie ostatecznego terminu na odniesienie się do niego oraz wskazanie, ile mam miejsca na swoją wypowiedź – ile znaków?”.

W międzyczasie w szkole odbyło się spotkanie rodziców w sprawie oskarżanej nauczycielki. Wzięło w nim 12 rodziców (na 15-osobową klasę). Jedenastu z nich podpisało się pod pismem odcinającym się od tego, co mówiła kobieta, która poskarżyła się na pedagog. Dostaliśmy to pismo na naszego redakcyjnego maila. – Piszemy do Pana jako rodzice uczniów klasy IV, uczęszczających do Szkoły Podstawowej w Łopienniku Nadrzecznym.

Wróciliśmy właśnie z zebrania, które odbyło się w towarzystwie pani dyrektor, psycholog, wychowawcy oraz innych rodziców, a dotyczyło lekcji (…) i rzekomego szykanowania naszych dzieci przez panią (…) Pani dyrektor poinformowała nas o zaistniałej sytuacji w celu wyjaśnienia jej. Jesteśmy głęboko poruszeni, zażenowani i oburzeni zarzutami, jakie wystosowała jedna z Pań, matka ucznia. Nadmienimy, iż ta Pani również była obecna na zebraniu. Próbowaliśmy dojść do jakiegoś konsensusu, wyjaśnień, ale ich nie otrzymaliśmy, po czym Pani wstała i wyszła. Bardzo żałujemy, że nie wybrał się Pan osobiście do szkoły w celu rozmowy z pozostałymi rodzicami.

Nadmieniamy, że Pani, która złożyła do Państwa donos na nauczycielkę, jest osobą bardzo konfliktową, nigdy nie potrafi dogadać się z pozostałymi rodzicami, obraża wszystkich. My, jako rodzice, nie traktujemy Jej słów poważnie, nikt nie wchodzi z tą Panią w żadne dyskusje i polemiki z obawy przed konfliktem i nieprzyjemnościami. Jako rodzice jesteśmy zadowoleni z pracy pani (…). Zawsze jesteśmy na czas informowani o ocenach. Pani (…) zawsze też informuje Nas, jakie wymagania ma w związku z naszymi dziećmi.

Oceny, które wystawia nie biorą się znikąd. Na każdą ocenę dziecko pracuje lub nie. Chcemy w tym miejscu zgodnie poinformować Pana, że nie wyrażamy zgody aby ta Pani wypowiadała się w naszym imieniu, a co więcej aby obrażała i stawiała zarzuty wobec jednego z najbardziej lubianych nauczycieli naszych dzieci – czytamy w liście podpisanym przez rodziców. (kg)