Rodzina – najlepsze miejsce dla dziecka

W Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Chełmie zmienia sie klimat dla powstawania rodzin zastępczych. Niektórzy uważają, że to zasługa kontroli NIK i urzędu wojewódzkiego, ale zdaniem innych to bardziej efekt zmiany na stanowisku kierownika Zespołu ds. Pieczy Zastępczej. Najważniejsze, żeby dzieci wychowywały się w normalnych rodzinach, a nie w przepełnionej placówce opiekuńczej.

W Chełmie funkcjonuje Chełmskie Centrum Pomocy Dziecku i Rodzinie a od 2010 roku taże Dom Małych Dzieci. W tym drugim, wbrew obowiazującym przepisom, przebywają dzieci do 10. roku życia. Powinny one trafiać do rodzin zastępczych, bo tylko one mogą stworzyć naturalne warunki rozwoju i wychowania takich maluchów. M.in. to wytyka Najwyższa Izba Kontroli, która zakończyła kontrolę w MOPR, i Lubelski Urząd Wojewódzki, który także kontroluje placówkę. Widać gołym okiem, że do tej pory w chełmskim MOPR nie było dobrego klimatu dla powstawania nowych rodzin zastępczych. Zwłaszcza tzw. zawodowych, w których jedno z dorosłych osób pełni swoją funkcję na etacie (płatnym na poziomie najniższej pensji krajowej). MOPR co prawda podaje, że w Chełmie funkcjonuje kilkadziesiąt rodzin zastępczych, do których trafiło 71 dzieci, ale to rodziny spokrewnione i niezawodowe. W Chełmie jest tylko jedna rodzina zawodowa i jeden rodzinny dom dziecka.
Irena Dziurawiec, która od niedawna kieruje Zespołem do spraw Pieczy Zastępczej przyznaje, że ta kwestia trochę „kulała”. Ale odkąd zmieniła się dyrekcja MOPR i kierownik Zespołu, widać, że zmieniło się też podejście do zainteresowanych tworzeniem rodzin zawodowych. MOPR ruszył z akcją „Mamo, Tato – Szukam Was!”, promującą ideę rodzicielstwa zastępczego.
– W tej chwili najwięcej mamy rodzin spokrewnionych – mówi I. Dziurawiec. – To oczywiście dobrze, że opieki nad dziećmi podejmuje się najbliższa rodzina. Ale często są to dziadkowie, którzy mają już swoje lata i dla których jest to spore, dodatkowe obciążenie. Różnica wieku sprawia też, że nie jest im łatwo nadążyć za wnukami np. w kwestii nauki czy zwykłych nowinek technicznych.
Kierownik Zespoł ds. Pieczy Zastępczej mówi, że rodziny zawodowe są starannie rekrutowane, przechodzą specjalistyczne szkolenia i dokształcają się. Zespół może też łatwiej sprawować nad nimi kontrolę niż nad rodzinami spokrewnionymi. Wszystko oczywiście w trosce o powierzone dzieci. – Zależy nam na stworzeniu im namiastki domu, żeby funkcjonowały poprawnie, gdy wejdą w dorosłe życie – mówi I. Dziurawiec.
– Widzimy zainteresowanie tworzeniem rodzin zastępczych i będziemy robić wszystko by powstawało ich jak najwięcej – mówi Artur Juszczak, dyrektor MOPR w Chełmie. – Podglądamy, jak robią to inne ośrodki, jak promują swoje działania i stąd m.in. nasza akcja. Cieszę się, że mamy w MOPR dobrą kadrę, która rozumie ten temat.
– Rzeczywiście widać to nowe otwarcie w MOPR i chęć współpracy z rodzinami zawodowymi – mówi Radosław Zieleźnik, który tworzy w Chełmie jedyną jak do tej pory zawodową rodzinę zastępczą. – I nie trzeba przepisów, by wiedzieć, że dzieci będą miały lepsze warunki do życia, nauki i wychowania w zwykłym domu niż w placówce opiekuńczej. (bf)