Rok bez Jarmarku Pawłowskiego

Jarmarku Pawłowskiego w tym roku nie będzie. Ta największa w województwie lubelskim, a kto wie, czy też nie w kraju, impreza promująca sztukę i rzemiosło ludowe, a przede wszystkim ginące zawody, była planowana na niedzielę 2 sierpnia. – Nie jesteśmy w stanie zachować obowiązującego reżimu sanitarnego, dlatego też jarmark, ze względu na bezpieczeństwo, został odwołany.

Jarmark Pawłowski na stałe wpisał się w kalendarz imprez o charakterze ludowym województwa lubelskiego. Wydarzenie co roku przyciągało tłumy z całej Lubelszczyzny. – Do Pawłowa specjalnie przyjeżdża też wielu turystów z innych zakątków kraju – mówi Zdzisław Krupa, wójt gminy Rejowiec Fabryczny. – Biorą urlopy, odpoczywają na pojezierzu łęczyńsko-włodawskim, a w pierwszą niedzielę sierpnia stawiają się na jarmarku. Ta impreza ma szerokie grono stałych bywalców, zarówno jeśli chodzi o wystawców, jak i odwiedzających. Co roku odwiedza ją w granicach 6 tysięcy osób.

Pierwszy Jarmark Pawłowski odbył się przed 19. laty. Pomysł zorganizowania imprezy, podczas której są prezentowane mało popularne dziś zawody, połączonej ze sztuką ludową, śpiewem, zrodził się wśród pracowników gminy i ośrodka kultury w Pawłowie. Od samego początku jarmark przybrał folkową formułę. Specjalnie dla uczestników twórcy ludowi na żywo demonstrują wykonywanie swoich wyrobów. Można osobiście usiąść za kołem garncarskim, warsztatem tkackim czy innym urządzeniem, które niegdyś służyło jako warsztat pracy dla wielu osób oraz popróbować własnych sił przy wykonywaniu dzieł rękodzielniczych. Dla uczestników co roku organizowane są liczne konkursy tematycznie związane z ginącymi zawodami. Uzupełnieniem swojskiej sielankowej atmosfery, jaka towarzyszy jarmarkowi, są kapele i zespoły śpiewacze. Gospodynie z KGW przygotowują tradycyjne lokalne potrawy.

– Andrzej Kosz, czy Małgorzata Czerwińska – pracownicy GOK-u, przy jarmarku pracują od samego początku i na tej imprezie, można powiedzieć, zęby zjedli – podkreśla wójt Krupa. – W organizację jarmarku zawsze bardzo mocno angażowali się wszyscy pracownicy gminy, dlatego też zawsze wszystko mamy dopięte na ostatni guzik. Pierwsze imprezy odbywały się a to zaraz po rozpoczęciu wakacji, lub przed ich zakończeniem. Długo szukaliśmy odpowiedniego terminu i najlepszym okazał się właśnie początek sierpnia. Od jakiegoś czasu pierwsza niedziela tego miesiąca jest zarezerwowana dla Jarmarku Pawłowskiego.

W tym roku, niestety, Jarmarku Pawłowskiego nie będzie. Szykowana na 2 sierpnia impreza nie dojdzie do skutku z powodu epidemii koronawirusa. – Decyzja już zapadła i na pewno nie dalibyśmy rady zorganizować jarmarku z zachowaniem reżimu sanitarnego – mówi wójt Krupa. – Żałujemy, ale bezpieczeństwo, zdrowie i życie ludzi jest dla nas najważniejsze.

W tym roku jarmark miał odbyć się już po raz dziewiętnasty. – Musimy poczekać do przyszłego roku. Mam nadzieję, że epidemia koronawirusa będzie w pełni opanowana. My ze swej strony możemy zapewnić, że zorganizujemy kolejną wspaniałą imprezę – dodaje wójt Krupa. (s)