Rozwija ciało, ożywia umysł

Pilates to gimnastyka dla każdego. Zajęcia w studiu treningowym Marioli Wentlandt przy ul. Niecałej

Pilates to gimnastyka dla każdego, a szczególnie dla ludzi starszych, w tym emerytów. Nie zmęczysz się za bardzo, nie spocisz – takie informacje znajdziemy w tekstach reklamowych. Wydaje się więc, że o tej technice ćwiczeń wiemy już wszystko… Ale klasyczny pilates to jednak coś innego niż myślimy.


W studiu treningowym pilates, prowadzonym przez Mariolę Wentlandt przy ul. Niecałej w Lublinie, zrewidowałam te poglądy. Ćwiczących motywują tam dwa fotosy.

– Na obu mamy genialnego twórcę systemu ćwiczeń pilates: Josepha Pilatesa. Wymyślił nowatorski system ćwiczeń, które sam stosował. Jak skuteczne były te ćwiczenia, pokazują właśnie te zdjęcia – wyjaśnia pani Mariola. – Na jednym, jeszcze młody, góra czterdziestoletni człowiek; na drugim – starszy, lecz nadal dobrze wyglądający, wyprostowany pan. Okazuje się, że drugą fotografię zrobiono zaledwie kilka lat przed śmiercią Josepha, gdy już przekroczył osiemdziesiątkę.

Przez cierpienie do sukcesu

Joseph Pilates (ur. 1883 r. w Niemczech) od dziecka cierpiał z powodu astmy i krzywicy. Jednak nie poddawał się. Przy pomocy ćwiczeń gimnastycznych i kulturystycznych pokonał własne ograniczenia. W rezultacie jako czternastolatek mógł się pochwalić ładnie ukształtowanymi mięśniami – został nawet modelem do rysunków anatomicznych. Pasję sportową rozszerzył o narciarstwo oraz nurkowanie. W dorosłym życiu jego miejscem pracy bywał też ring bokserski i arena cyrkowa.

Podczas I wojny światowej Joshep Pilates został sanitariuszem i to zdecydowało o rozwoju jego metody ćwiczeń. Chciał pomagać inwalidom wojennym przykutym do szpitalnych łóżek. Współczucie wyzwoliło w nim pomysłowość. Zaczął montować przy łóżkach chorych specjalne uchwyty i sprężyny, które pozwalały ćwiczyć okaleczonym żołnierzom. Kierował się ideą, by wzmacniali „głębokie” mięśnie, które są niczym szkielet i usprawnione mogą zmienić jakość życia.

Po wojnie metody Pilatesa zaczęły być popularne. Skorzystali z nich – wprowadzając do własnych systemów ćwiczeń – znani niemieccy tancerze: Rudolf von Laban i Hanya Holm. Po wyemigrowaniu w 1926 r. do USA przez następnych czterdzieści lat Joseph Pilates wraz z żoną Klarą rozwijał swoją metodę ćwiczeń. Pierwszy zakład nowatorskiej gimnastyki małżonkowie założyli w Nowym Yorku. Po śmierci Josepha w 1967 r. metoda gimnastyki była nadal rozwijana przez Klarę Pilates i przez następców: Kathy Grant, Lolitę San Miguel, Rona Fletchera i Alana Herdmanna.

Dziś korzystają z niej, z myślą o swych pacjentach, rozmaici specjaliści: osteopaci, fizjoterapeuci, chirurdzy, kręgarze, ale też sportowcy, którzy chcą uzupełnić specjalistyczne treningi o metodę zwiększającą wydolność organizmu. Oczywiście korzystać możemy i my, przeciętnie zdrowi ludzie, którym zależy na wyraźnej poprawie sprawności, ale też na poprawie wyglądu. Tu znów warto przypomnieć słowa Josepha Pilatesa, potwierdzone praktyką życia: „Utrzymywanie sprawności fizycznej metodą Pilatesa równomiernie rozwija ciało, koryguje postawę, przywraca witalność, ożywia umysł oraz wzmacnia ducha.”

Najpierw pot, potem efekt

Aby osiągnąć to, co obiecywał Pilates, trzeba się jednak naprawdę napocić. Przedsmak tego, jak bardzo, daje mi kilka zaledwie prób ćwiczeń na specjalnym krześle i „łożu”, zbudowanych według wskazówek Pilatesa z drewna, sprężyn i stalowych dźwigni. Gdy trener Mariola Wentlandt instruuje, w jaki sposób kontrolować napięcie brzucha podczas prób naciśnięcia dźwigni specjalistycznego sprzętu, czuję mocne drżenia z powodu podjętego wysiłku. Wreszcie po kilku próbach udaje mi się wykonać ćwiczenie poprawnie, lecz przyznaję, że bolą mnie uda i pośladki. Słyszę, że to dobry znak, bo zaczynam wyczuwać własne „głębokie” mięśnie.

Pytam, co się stanie, gdyby tak systematycznie ćwiczyć? Okazuje się, że mogę liczyć na zwiększenia siły i elastyczności mięśni, na poprawę kondycji stawów, na skorygowanie nabytych już wad postawy. No i zyskam niezłą świadomość własnego ciała.

Ale dlaczego – zastanawiam się – powszechnie przecież reklamowany pilates zawsze mi się kojarzył z łatwą, niemal bezwysiłkową metodą ćwiczeń? Okazuje się, że w rzeczywistości klasyczny, najbardziej zbliżony do pierwowzoru pilates jest wciąż w Polsce rzadki.

Sama pani Mariola Wentlandt na dobrą sprawę z oryginalną jego wersją spotkała się dopiero w Kanadzie. Pochodząca z Lublina sportsmenka (tu trenowała taniec i siatkówkę), absolwentka AWF w Warszawie, po kilku latach pracy jako instruktorka fitness wybrała się do Kanady. Tam z zaangażowaniem zaczęła poznawać tajniki klasycznego pilatesu poprzez uczęszczanie do studia Kanadyjki Jaqueline Martin. Martin to kobieta, która na własnej skórze przekonała się, jak wyraźnie pilates zwiększa wydolność organizmu. Wysportowana – wielokrotna zawodniczka w konkursach fitness i triathlonistka – zaczęła stosować porady Joshepa Pilatesa. W efekcie była w stanie pobić swój dotychczasowy rekord aż o … 30 minut. Już od dekady uczy pilatesu w Vancouver. Jej szczególnym osiągnięciem jest to, że od 2015 roku, jako pierwsza Kanadyjka, została zakwalifikowana do prestiżowego programu THE WORK z Jay’em Grimes’em w Los Angeles z Studio Vintage Pilates. Idąca jej śladem M. Wentland została wykwalifikowanym nauczycielem klasycznego pilatesu. Niewątpliwie walorem jej lubelskiego studia jest stały kontakt z autorytetem w dziedzinie pilatesu, Jaqueline Martin.

Monika Skarżyńska