Rozwodników bez liku

Coraz więcej chełmskich małżeństw nie wytrzymuje próby czasu. Rocznie przybywa nam blisko 300 rozwodników.

Jeszcze piętnaście lat temu w Chełmie liczba rozwodów w ciągu roku nie przekraczała czterdziestu. Dziś grubo przekracza setkę. Według danych Urzędu Statystycznego w Lublinie w 2016 roku w Chełmie rozwiodło się aż 165 par. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku może paść kolejny rekord.
– Od stycznia do dzisiaj odnotowaliśmy 139 rozwodów – mówi Mirosław Grzywna, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Chełmie.

Kto, kiedy i dlaczego?

Kto w małżeństwie mówi „żegnaj”? Zdecydowanie częściej kobiety. W minionym roku doszło do 114 rozwodów z powództwa żony, a tylko 51 z powództwa męża.
Okazuje się też, że dobrym spoiwem małżeństwa są dzieci. Tak przynajmniej wynika z danych statystycznych. Wśród rozwodzących się par najwięcej było tych, które nie mają dzieci wcale lub mają tylko jedno. Z danych wynika także, że najczęściej rozwodzą się osoby w wieku od 30-39.
Urząd Statystyczny w Lublinie podaje także najczęstsze przyczyny rozwodów. Tu prym wiedzie „niezgodność charakterów”, choć trzeba przyznać, że trudno jednoznacznie określić, co kryje się pod tym pojęciem. Są jednak i tacy małżonkowie, którzy bardzo precyzyjnie określają powód rozstania. I tak w statystykach widnieje: niedochowanie wierności małżeńskiej, nadużywanie alkoholu, dłuższa nieobecność, nieporozumienia na tle finansowym czy nawet niedobór seksualny. (mg)