Rzeź szczupaczków

Zalegający na lodzie śnieg i rosnąca temperatura sprawiły, że na wielu płytkich zbiornikach zaczęła się tzw. przyducha. Doskonale wiedzą o tym kłusownicy i ruszyli na lód, korzystając z okazji do łatwego zdobycia ryb. Siedmiu amatorów rybiego mięsa zatrzymali pospołu włodawscy policjanci i strażnicy ze Społecznej Straży Rybackiej.

W poniedziałek (13 lutego) wieczorem policjanci z włodawskiej komendy wspólnie z funkcjonariuszami Społecznej Straży Rybackiej przy kole PZW we Włodawie pojechali do miejscowości Zahajki-Kolonia, by przeprowadzić kontrolę na tamtejszym zbiorniku wodnym.
– Najpierw przyłapali czterech mężczyzn w wieku od 20 do 54 lat z gminy Podedwórze i gminy Włodawa, którzy dokonywali nielegalnego połowu ryb – mówi Elwira Tadyniewicz z KPP we Włodawie. – Podczas wykonywanych czynności funkcjonariusze zauważyli następnych trzech kłusowników, którzy również nie będąc osobami uprawnionymi dokonywali połowu ryb, tym razem przy użyciu podbieraka. Byli to trzej mieszkańcy gminy Podedwórze w wieku od 28 do 59 lat. Wszyscy kłusownicy zostali zatrzymani i umieszczeni w policyjnych aresztach we Włodawie i Chełmie. Na tym działania policji się jednak nie skończyły, bo jeden ze strażników zauważył auto, które ugrzęzło na drodze wjazdowej do zbiornika. Gdy zorientował się, że jego kierowca może być nietrzeźwy, próbował go ująć. Jednak kierowca Golfa zdążył uciec. Niedługo później siedzącego w rowie 40-latka namierzyli policjanci z posterunku w Urszulinie. Badanie alkomatem wykazało, że mieszkaniec Włodawy miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu.
– Wszyscy zatrzymani odpowiedzą przed sądem. Zgodnie z Ustawą o rybactwie śródlądowym połów ryb przy użyciu narzędzi rybackich przez osobę nieuprawnioną jest przestępstwem, za które grozi do 2 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo sąd orzeka przepadek narzędzi połowowych i innych przedmiotów, które służyły do jego popełnienia. Natomiast jazda pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości jest zagrożona karą do 2 lat pozbawienia wolności – wylicza Tadyniewicz.
Państwowa i Społeczna Straż Rybacka, ale i inne służby, np. Policja czy Straż Leśna, mają w ostatnim czasie większe baczenie na kłusowników. Wszystko przez pogodę. Otóż na płytszych zbiornikach zaczęła się przyducha i amatorzy rybiego mięsa tłumnie wyruszyli na lód, chcąc łatwo pozyskać szczupaki. – Sposób ich działania jest zazwyczaj podobny – mówi Igor Gruszecki, prezes koła PZW Włodawa. – Kłusownicy wybijają w lodzie przerębel. Złowienie ryb, które podpływają do otworu, jest dziecinnie proste. Kłusownicy używają ościeni lub podbieraków. Innym sposobem jest tzw. kozula. W niewielki otwór w lodzie wbija się patyk, do niego przywiązuje linkę z nabitym na hak żywcem. Tylko w tym roku ujawniliśmy 36 takich systemów i 16 żaków. Niestety, najczęściej łupem kłusowników padają niewymiarowe ryby. W Zahajkach-Kolonii na ok. 3,5 kilograma zarekwirowanych ryb złożyło się aż 18 szczupaczków – to najlepiej świadczy o niszczącej działalności kłusowników. By zapobiec takim sytuacjom, staramy się organizować częstsze kontrole. Akcję na Zahajkach-Kolonii powtórzyliśmy w środę, ale tym razem na widok świateł naszych samochodów kłusownicy uciekli do lasu. Oczywiście nie jest to jedyny zbiornik, którego pilnujemy, bo baczną uwagę zwracamy na wszystkie łowiska zagrożone przyduchą, a więc np. Jezioro Dubeczyńskie czy Wytyckie – informuje Gruszecki. (bm)