Sąd nad bandziorem

Dla Łukasz P. (23 l.) ludzkie życie nie ma większej wartości. Już raz brał udział w makabrycznym zabójstwie kobiety, którą wyrzucono przez balkon z szóstego piętra. Teraz ponownie stanął przed sądem. Tym razem odpowiada za skatowanie na śmierć swojego wujka.
Ostatni dramat z udziałem groźnego bandziora rozegrał się 21 marca tego roku przy ul. Sowińskiego w Lublinie. Mężczyzna razem ze swoim kumplem, również notowanym, 31-letnim Krzysztofem Ż., wdali się w sprzeczkę z 44-letni Tomaszem M. Chwilę wcześniej cała trójka raczyła się po przyjacielsku alkoholem, ale szybko doszło do sprzeczki, która wymknęła się spod kontroli. Dwóch drabów rzuciło się z pięściami na najstarszego kompana. Raz po raz zadawali mocne ciosy. Kiedy ofiara upadła, zaczęli ją kopać po całym ciele. Przestali dopiero wtedy, gdy się zmęczyli. Ktoś wezwał pomoc, ale życia skatowanego mężczyzny nie udało się uratować. Miał rozległe obrażenia, złamany nos, żebra, doznał też krwotoku wewnętrznego z pękniętej śledziony. Skatowany mężczyzna zmarł następnego dnia w szpitalu.

Sprawcy ataku trafili do aresztu. Postanowiono im zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym. W zeszłym tygodniu przed Sądem Okręgowym w Lublinie ruszył proces oprawców. Krzysztof Ż. większą winą próbował obciążyć swojego kumpla.
– Ja może Tomka uderzyłem, bo mi wcześniej dokuczał. Czasami daliśmy sobie po twarzy, ale potem szliśmy dalej na wódkę. Ale Łukasz wpadł w jakiś amok. Tłukł łokciami, kopał po całym ciele – zeznawał starszy z napastników.
Zmarły mężczyzna był konkubentem ciotki Łukasza P. Mieszkał wcześniej w Świdniku. 23-latek miał do niego pretensje, że zaniedbał byłe mieszkanie, kiedy jego ciotka trafiła do szpitala. Podczas procesu zeznał, że zadał wujowi dwa ciosy, ale potem nie wykluczał, że mogło być ich więcej. Swój stan tłumaczył problemami z alkoholem. – Jak kiedyś miałem delirkę, to wydawało mi się, że widzę wszędzie kosmitów – mówił.
23-latek popełnił zbrodnię w czasie, kiedy na wolności czekał na prawomocny wyrok w sprawie innej zbrodni, do której doszło 6 marca 2010 r. przy ul. Montażowej. Wówczas, podczas zakrapianego alkoholem spotkania znajomych, doszło do sprzeczki. 43-letnia kobieta został wyprowadzona przez Łukasza P. na balkon, a potem jeden z biesiadników przerzucił ją przez barierkę. Ofiara spadła z 6. piętra i zginęła. Łukasz P. ostatecznie został skazany na 2 lata więzienia. Czy teraz wyrok będzie surowszy? LL