Sąd o losie dzieci

Matka, której przed czterema miesiącami odebrano czwórkę dzieci, kończy remont domu. Fatalne warunki mieszkaniowe były jednym z powodów umieszczenia jej dzieci w placówce opiekuńczej. W najbliższych dniach sąd zdecyduje o ich dalszym losie.

 

O mieszkance gminy Żmudź, której odebrano dzieci i umieszczono je w domu dziecka, między innymi ze względu na złe warunki mieszkaniowe, pisaliśmy w „Nowym Tygodniu” w sierpniu br. Matka dzieci z płaczem opowiadała o tym, jak siedem lat temu zamieszkała wraz z ówczesnym partnerem i trójką ich dzieci w starym, drewnianym domu w jednej z miejscowości gminy Żmudź. Popadający w ruinę dom, bez łazienki udostępniła jej ciotka. Rodziny nie było stać na generalny remont. W międzyczasie ojciec dzieci zmarł. Kobieta ułożyła sobie życie z innym mężczyzną i wyszła za niego za mąż. Wkrótce na świat przyszła ich najmłodsza córka. Trzy lata temu mąż kobiety popadł w konflikt z prawem i trafił do więzienia. Od tego czasu sama opiekowała się czwórką dzieci w wieku 6, 9, 13 i 14 lat. Utrzymywała się ze świadczeń wypłacanych przez opiekę społeczną. Dom popadał w ruinę i w końcu rodzinę odwiedził kurator sądowy, który stwierdził, że remont jest koniecznością, bo dzieci nie mogą mieszkać w tak złych warunkach.

Pod koniec lipca br. odbyła się pierwsza rozprawa sądowa o ograniczenie władzy rodzicielskiej matce dzieci. Następnie u rodziny pojawiła się kurator sądowa, która stwierdziła, że warunki mieszkaniowe są fatalne i dzieci nie mogą przebywać w tym domu. Dzieci trafiły do Domu Dziecka w Siedliszczu. Przebywają tam do dziś. Pracownicy opieki społecznej tłumaczyli, że nie tylko złe warunki mieszkaniowe przesądziły o umieszczeniu dzieci w placówce. Mieli zastrzeżenia co do opieki nad nimi i wydawania pieniędzy z zasiłków. Matka dzieci zabrała się za remont. W pomoc włączyło się sporo osób. Rodzinie przekazano wyposażenie łazienki, kanapę, biurko, dywan, łóżka, komputer. W międzyczasie sąd odroczył kolejną rozprawę o ograniczenie praw rodzicielskich i zlecił badania psychologiczne, którym poddana została rodzina. Ostatnio odbyła się kolejna rozprawa. Sąd jeszcze nie zdecydował o tym, czy dzieci mają wrócić do matki. Orzeczenie w tej sprawie ma być wydane w najbliższych dniach.
– Przeszliśmy badania wyznaczone przez sąd, a teraz czekam na rozstrzygnięcie, nie wiem, jakie będzie – mówi matka dzieci. – Wykonałam remont, to znaczy na tyle, na ile pozwalały mi możliwości. Wciąż nie jest zainstalowane ogrzewanie. Wstawiłam grzejnik elektryczny, potrzebny będzie jeszcze jeden. Staram się być dobrej myśli. Dzieci zdają się rozumieć sytuację.
Urzędnicy z gminy Żmudź przyznają, że warunki mieszkaniowe uległy znacznej poprawie, choć wciąż pozostaje jeszcze sporo do zrobienia. Do sprawy wrócimy. (mo)