Salmonella po imieninach

Dziesięć osób zaraziło się salmonellą po zjedzeniu ciasta, którym poczęstowała ich koleżanka z pracy. Trzy osoby trafiły do chełmskiego szpitala.

Przynoszenie ciast z okazji imienin czy urodzin to tradycja w wielu zakładach pracy. Ale rzadko z tej przyczyny dochodzi do zbiorowego zatrucia, a poczęstowani smakołykiem muszą być hospitalizowani. Taka sytuacja ostatnio miała miejsce w Chełmie.

– Do jednego z zakładów pracy solenizantka przyniosła ciasto z okazji imienin – mówi Elżbieta Kuryk, dyrektor chełmskiego sanepidu. – W poczęstunku uczestniczyło trzynaście osób. U dziesięciu pojawiły bóle brzucha, biegunka, podwyższona temperatura. Potwierdzono u nich salmonellę. Przeprowadziliśmy dochodzenie epidemiologiczne, z którego wynika, że nośnikiem pałeczek salmonelli było ciasto.

Z nieoficjalnych informacji, które dotarły do „Nowego Tygodnia”, wynikało, że zatrucie salmonellą miało dotyczyć pracowników chełmskiego sądu. Wysłaliśmy w tej sprawie pytania do przedstawicieli Sądu Rejonowego w Chełmie.

– Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Chełmie nie prowadziła postępowania w tutejszym Sądzie dotyczącego przypadku zatrucia salmonellą przez pracowników – informuje Ewelina Lewczuk-Zembrzycka, wiceprezes Sądu Rejonowego w Chełmie. – Ponadto Sąd nie jest w stanie zweryfikować, z tytułu jakiej jednostki chorobowej pracownicy przebywają na zwolnieniach lekarskich.

W chełmskim szpitalu potwierdzają, że trzy z dziesięciu zarażonych salmonellą osób były leczone na oddziale zakaźnym.

– Osoby, które się zaraziły, pozostają pod naszym nadzorem – mówi dyrektor Kuryk. (mo)