Sędzia oszalała. Zamknęli ją na psychiatrii

Do krwi pogryzła własnego ojca i zabarykadowała się w mieszkaniu przed policją. Strażacy wchodzili do środka przez okno, a ratownicy musieli wezwać posiłki, by ujarzmić opętaną szaleństwem chełmską sędzię. Prowadzona w asyście służb przez szpitalny korytarz odgrażała się, że wszyscy dokoła stracą pracę. Teraz patrzy na świat zza krat na oddziale psychiatrycznym, a Prokuratura Krajowa wysłała przeciwko niej akt oskarżenia w sprawie o fałszowanie dokumentów.

To niewiarygodne, co działo się w bloku przy ul. Pocztowej w piątek wieczorem (15 czerwca). Na klatce schodowej momentalnie zebrał się tłum gapiów. Wszyscy patrzyli i kręcili głowami z niedowierzaniem. W końcu czegoś takiego z udziałem ich sąsiadki jeszcze nie widzieli.

O sędzi, która zatruwa życie innym mieszkańcom bloku, pisaliśmy już kilka tygodni temu. Pochodząca z Włodawy Anna C. pracowała w swoim rodzinnym mieście do czasu, gdy kilka lat temu wyszły na jaw jej grzeszki – podrobienie wyroku, poświadczenie nieprawdy w protokołach z rozpraw i nakłanianie protokolanta sądowego do poświadczania nieprawdy. Sąd Apelacyjny w Lublinie przystał na uchylenie immunitetu sędzi oraz pociągnięcie jej do odpowiedzialności karnej i dyscyplinarnej, ale po odwołaniu się Anny C. Sąd Najwyższy nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. Sędzia znów założyła togę, została jednak przeniesiona do Sądu Rejonowego w Chełmie. Zamieszkała też w centrum miasta, przy ul. Pocztowej.

Początkowo było idealnie, bo sędzina rozładowywała napięcie w pracy – tam zdarzało jej się poniżać i wrzeszczeć na ludzi czy rzucać aktami na sali rozpraw (co rusz spływały na nią kolejne skargi). Przekraczając próg klatki schodowej zmieniała się jednak w anioła, który obdarowuje swoich sąsiadów ciepłym uśmiechem i świeżymi wypiekami prosto z piekarnika. Tyle że wraz z ostateczną uchwałą Sądu Najwyższego, działającego jako Sąd Dyscyplinarny, o uchyleniu jej immunitetu, zawieszeniu w czynnościach służbowych i obcięciu o 50 proc. wynagrodzenia, sielanka na Pocztowej się skończyła. Sędzia, która całymi dniami zaczęła przesiadywać w domu, stopniowo przerzucała swoją złość w stronę innych mieszkańców.

Już nie przynosiła nikomu bułeczek, a przez drzwi wejściowe swojego mieszkania wyzywała przechodzących przez klatkę ludzi. Dzieci zaczęły się bać dziwnie zachowującej się „pani”, a sędzia rozkręcała się coraz bardziej. Do tego doszło rzucanie jajkami w ściany i okna na klatce, rozlewanie soku buraczanego i słodkich napojów na schodach (niejednokrotnie któryś z mieszkańców poślizgnął się i stłukł kolano), fruwające wszędzie ulotki i gazetki reklamowe oraz mazanie keczupem drzwi sąsiadów. Ludzie próbowali interweniować w spółdzielni, sanepidzie i komendzie, ale wszyscy byli bezradni. – Młodzi policjanci bali się cokolwiek zrobić, bo przecież chodzi o sędzię – zarzucają służbom mieszkańcy bloku.

Po tym, jak rodzice Anny C. przyjechali na Pocztową zmywać ślady wybryków córki, a w „Nowym Tygodniu” ukazał się artykuł o porywczej sędzi, kobieta się uspokoiła. Jej sąsiedzi, którzy przez zachowanie kobiety na poważnie rozważali sprzedaż mieszkań, mieli nadzieję, że tak już pozostanie. Sądzili też, że przestraszyła się zamontowanej na klatce kamery oraz zbliżającego się terminu posiedzenia w swojej sprawie (22 stycznia w lubelskim sądzie apelacyjnym zapadł nieprawomocny wyrok, uznający Annę C. winną popełnienia 4 przewinień służbowych, za co została orzeczona najwyższa możliwa kara – złożenie sędziego z urzędu. C. złożyła odwołanie, a sprawą zajął się Sąd Najwyższy). Rozprawa została jednak odroczona celem ustanowienia obwinionej obrońcy z urzędu, a Sąd Najwyższy wyznaczył nowy termin na koniec czerwca. Dokładnie dwa tygodnie przed datą posiedzenia doszło do kolejnych gorszących wydarzeń.

Wieczorem, gdy rodzice sędzi przyszli ją odwiedzić, wszczęła awanturę. Krzyczała, rzucała epitetami, była agresywna. Zdesperowani rodzice wezwali pomoc. Gdy na miejsce dotarła załoga pogotowia, ojciec siedział okrakiem na sędzi i przytrzymywał ją, podczas gdy ta wierzgała nogami i darła się wniebogłosy. W pewnym momencie wbiła zęby w jego rękę i dotkliwie go pogryzła – do krwi. Do pomocy ratownikom w opanowaniu kobiety przyjechali policjanci. Wykorzystując chwilę Anna C. wygoniła wszystkich z mieszkania i zabarykadowała się w środku. Ratownicy wezwali więc straż pożarną i drugi zespół, by w razie potrzeby lekarz podał kobiecie leki uspokajające. Strażacy przystawili drabinę do jej balkonu i weszli do mieszkania przez okno. Sędzina została wyprowadzona i przewieziona karetką do szpitala. Prosto z SOR-u trafiła na oddział psychiatryczny. Po drodze przez szpitalne korytarze nagrywała twarze medyków i odgrażała się, że wszyscy, którzy chcą ją zamknąć, stracą pracę.

Działała na szkodę oskarżycieli

W czwartek (21 czerwca) biuro prasowe Prokuratury Krajowej poinformowało, że akt oskarżenia przeciwko Annie C. został skierowany do Sądu Rejonowego w Chełmie. Z racji tego, że oskarżona formalnie nadal pozostaje w nim zatrudniona, najpewniej sprawa trafi na wokandę innego sądu.

Jak się okazuje, w chełmskiej jednostce sędzia dopuściła się tych samych czynów, co we włodawskim sądzie, dlatego usłyszała zarzuty popełnienia kolejnych dwóch przestępstw przeciwko wiarygodności dokumentów.

W toku śledztwa ustalono, że jako funkcjonariusz publiczny, czyli sędzia Sądu Rejonowego w Chełmie, w protokole rozprawy karnej z 26 lutego 2016 roku poświadczyła nieprawdę (10 marca 2016 roku w treści protokołu wpisała wzmiankę o ogłoszeniu postanowienia o umorzeniu postępowania w obecności stron postępowania, oskarżyciela publicznego oraz pokrzywdzonej działającej w charakterze oskarżyciela posiłkowego, oraz o pouczeniu stron o terminie i sposobie zaskarżenia tego orzeczenia. W rzeczywistości decyzja ta nie została ogłoszona na rozprawie). W ten sposób sędzia pozbawiła strony możliwości zaskarżenia postanowienia o umorzeniu postępowania, czym działała na szkodę interesu publicznego i

Prokurator zarzucił jej też nakłonienie pracownika Sądu Rejonowego w Chełmie – protokolanta sądowego Annę Sz. uprawnioną do sporządzenia protokołu rozprawy – do poświadczenia nieprawdy w protokole z tej samej rozprawy (sama Sz. również zasiądzie na ławie oskarżonych i odpowie za poświadczenie nieprawdy). (pc)