Sejmik na hakach

W lubelskim samorządzie wojewódzkim wszyscy prześladują i inwigilują wszystkich. Nie utrudnia to jednak samego procesu rządzenia oczywiście rozumianego jako kolejne rotacje na stołkach.
Poza tym kolejny kryzys (?) w sejmiku jak zwykle staje się okazją do rojeń, planów i obliczania sił, z których jednak nic nie wynika. Tak to po prostu bywa, kiedy w jednym miejscu zbiorą się 33 osoby nie mające widać nic ciekawszego do roboty i mało pomysłów, co faktycznie konkretnego można by zdziałać.

Wojna fejsbukowa

Dotychczas o szukaniu haków mówił przede wszystkim marszałek Sławomir Sosnowski i jego koledzy z PSL, broniący się przed dochodzeniami prowadzonymi przez podległe rządowi PiS organy ścigania. Ostatnio jednak role się odwróciły i to wyrastający na głównego krytyka Zarządu Województwa radny Marek Wojciechowski zarzucił marszałkom nieczyste metody walki politycznej. Zaczęło się od wpisu na portalu społecznościowym: „na dzisiejszym posiedzeniu Zarządu Województwa Lubelskiego panowie Marszałkowie poświęcili mi sporo czasu stwierdzając jednocześnie, że coś muszą na mnie znaleźć…:-) Panowie Marszałkowie zalecam kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy i zajmijcie się lepiej efektywnym zarządzaniem naszym pięknym regionem lubelskim” – napisał radny PiS.
Rewelacjom tym kategorycznie zaprzeczył wicemarszałek Grzegorz Kapusta, jednak Wojciechowski podtrzymał swoją wersję. „Pan Radny Kapusta twierdzi, że nic na mnie nie szykują. 🙂 Cóż jakoś im zupełnie nie wierzę 🙂 Tak czy owak dobrze by było, jakby panowie zajęli się tym do czego zostali powołani, czyli sprawnym zarządzaniem naszym regionem” – kontynuuje swojego sensacyjnego minibloga polityk PiS.
Równolegle ludowcy twierdzą, że czują się inwigilowani i zastraszani m.in. przez CBA, które kontroluje oświadczenia majątkowe radnych województwa oraz wydawanie unijnych pieniędzy i skierowało do prokuratury doniesienie o możliwości popełnienie przestępstwa przez marszałka przy przyznawaniu statusu grup producenckich. Ogólnie więc atmosfera wokół Sejmiku Województwa i Urzędu Marszałkowskiego coraz bardziej przypomina tani film sensacyjny…

Wyjątkowo szybkie decyzje

Napięta atmosfera nie sparaliżowała bynajmniej działań władz województwa. Wręcz przeciwnie. Poczucie zagrożenia nagle wzmocniło spoistość i szybkość decyzji podejmowanych w ramach koalicji PO-PSL. I tak Mariusza Majkutewicza, który z końcem sierpnia zrezygnował z pełnionej od dziesięciu lat funkcji wicedyrektora Lubelskiej Agencji Wspierania Przedsiębiorczości, wybierając stanowisko wicewójta Końskowoli, szybko zastąpiono Joanną Pastuszuk. Z kolei obowiązki Dariusza Króla, dyrektora Departamentu Wdrażania Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, który w ubiegłym tygodniu odszedł ze stanowiska, momentalnie powierzono jego dotychczasowemu zastępcy, Marcinowi Czyżakowi. W „normalnych” realiach pojawienie się wakatów na dyrektorskich stanowiskach byłoby świetną okazja, żeby „decyzje dojrzewały”, a koalicjanci mogli się potargować.
Taki pokaz jedności koalicji w sytuacji kryzysowej zdają się czynić płonnymi nadzieje PiS na jej rozpad i przejęcie władzy w województwie. TK