Skarżą na burmistrza

Burmistrz Bodys w Środowiskowym Domu Samopomocy na stanowisku kierownika zatrudnił osobę bez kwalifikacji. Z kolei jego syn w klubie sportowym Sparta, gdzie jest trenerem, podobno zarabia 5 000 zł. Stanisław Bodys zapewnia, że to jedynie przedwyborcze plotki…

W Rejowcu Fabrycznym czuć już kampanię wyborczą. Do mediów dociera coraz więcej sygnałów o „działaniach” burmistrza Stanisława Bodysa. – Wszystkie są wyssane z palca – twierdzi burmistrz Bodys. Sekretarz urzędu udzieli wyczerpujących wyjaśnień.
Pierwszy z sygnałów dotyczy Anny Kondraciuk, kierownika Środowiskowego Domu Samopomocy. Burmistrz miał ją awansować na to stanowisko, choć wiedział, że nie posiada wymaganych kwalifikacji, a konkretnie studiów podyplomowych z zarządzania pomocą społeczną. Zresztą wykazała to kontrola Urzędu Wojewódzkiego, która miała miejsce w maju 2017 roku.
– Przede wszystkim pani Kondraciuk została powołana na stanowisko pełniącego obowiązki kierownika jednostki – wyjaśnia Robert Szokaluk, sekretarz urzędu. – Już w trakcie kontroli stwierdzono, że uzupełnia wykształcenie. W lutym br. ukończyła studia podyplomowe o specjalności organizacja pomocy społecznej.
W ubiegłym roku ze Środowiskowego Domu Samopomocy zwolniono pracownika gospodarczego, któremu niewiele zabrakło do emerytury. W jego miejsce przyjęto nową osobę. Doświadczony pracownik odwołał się do sądu i wrócił na wcześniej zajmowane stanowisko.
– Temu panu przedstawiono nowe warunki zatrudnienia – opowiada sekretarz. – W ŚDS, gdzie pracował, miał coraz mniej obowiązków, dlatego dostał propozycję pracy na pół etatu. Drugie pół etatu otrzymał w Warsztatach Terapii Zajęciowej, gdzie potrzebowano pracownika gospodarczego. Otrzymał też w sumie 300 zł podwyżki. Nowych warunków nie przyjął. Nie zaakceptował też wypowiedzenia zmieniającego warunki pracy i płacy. W międzyczasie zaproponowano mu cofnięcie tego wypowiedzenia, z którym też się nie zgodził. Najwyraźniej przypuszczał, że gdy odwoła się do sądu, dostanie odszkodowanie. Sąd natomiast doprowadził do ugody stron i pracownik wrócił na wcześniej zajmowane stanowisko z zachowaniem dotychczasowej pensji.
Kolejny zarzut kierowany w stronę burmistrza Bodysa, to pozbycie się doświadczonego pracownika z 30-letnim stażem, który zajmował się wodociągami i kanalizacją. Jak tłumaczy Szokaluk, osoba ta dobrowolnie odeszła z pracy.
Kontrowersje wśród mieszkańców miasteczka wywołuje też sprawa zatrudnienia Bartosza Bodysa, syna burmistrza w Szkole Podstawowej oraz w klubie sportowym Sparta, gdzie jest trenerem piłki nożnej. Prezesem klubu jest z kolei Robert Szokaluk. Syn burmistrza tylko w samej Sparcie ma rzekomo zarabiać 5 000 zł.
– Gdyby osoby, które rozpowszechniają te nieprawdziwe informacje choć trochę orientowały się, jak funkcjonują kluby, być może nie rozpowiadałyby plotek – twierdzi sekretarz Szokaluk. – Od kilku lat trenerzy piłki nożnej, by pracować w klubach sportowych, muszą posiadać licencje. Zdobywa się je na specjalistycznych kursach organizowanych przez związki sportowe. W Rejowcu Fabrycznym mieszka trzech trenerów z wymaganymi uprawnieniami. Jeden z nich prowadzi drużynę piłkarską z Pawłowa, drugi pracuje w Zamościu, a trzeci – Bartosz Bodys szkoli Spartę. Decydując się na tego szkoleniowca kierowaliśmy się właśnie finansami. Gdybyśmy chcieli zatrudnić trenera z zewnątrz, musielibyśmy mu dużo więcej zapłacić oraz zwracać koszty dojazdu na treningi i mecze. 5 000 zł zarabiają trenerzy w klubach trzeciej albo drugiej ligi, ale nie w klasie okręgowej. Z pracy trenera Bodysa jesteśmy zadowoleni. Przede wszystkim stawia na młodych zawodników z Rejowca Fabrycznego i okolic. Trenuje w klubie trzeci rok i widać efekty jego metod szkoleniowych. Z każdym rokiem gramy coraz lepiej. Nasza drużyna odniosła sukces i awansowała do finału Pucharu Polski na szczeblu okręgu – mówi R. Szokaluk. (s)