Skatowali i zostawili, by skonał

Brutalny napad za niespłacone długi. Zmasakrowali twarz mężczyzny tak, że prawie nie dało się go zidentyfikować. 36-latek skonał na drodze. Brat rozpoznał go po włosach i kurtce.

Szokujące sceny rozegrały się w środę (26 października) w jednej z wsi na terenie gm. Dubienka. Tego dnia 36-letni Tomasz C. zadzwonił do znajomego, od którego jakiś czas temu pożyczył pieniądze, i zapowiedział, że wieczorem wpadnie spłacić dług. Przyszedł, ale z pustymi kieszeniami. Traf chciał, że w mieszkaniu znajomego trwało akurat „spotkanie towarzyskie”. Kilku mężczyzn w wieku od 20 do 56 lat piło alkohol. Kiedy gospodarz dowiedział, że C. nie ma pieniędzy, wściekł się. Uderzył go w twarz i głowę. Kompani od kieliszka szybko się dołączyli do bójki. 36-latek dostał kilka ciosów i na chwiejnych nogach powędrował w kierunku drzwi wejściowych. Rozjuszeni mężczyźni poszli w ślad za nim. W odległości kilkuset metrów od domu dorwali dłużnika. W pięciu rzucili się na niego. Bili i kopali go po całym ciele. Nie przestawali nawet, gdy stracił przytomność. Wreszcie porzucili zakrwawionego i leżącego pod gołym niebem, po czym wrócili do mieszkania. Wytarli ręce z krwi i pili dalej.

Rano ciało skatowanego mężczyzny znalazła jedna z mieszkanek wsi. Wezwała odpowiednie służby, ale 36-latek już nie żył. Człowiek został skatowany do tego stopnia, że prawie nie dało się zidentyfikować zwłok. Jego twarz była okrutnie zmasakrowana. Brat C. rozpoznał go po włosach i kurtce, którą denat miał na sobie.
Jeszcze tego samego dnia sprawcy zostali zatrzymani. W sobotę usłyszeli zarzuty. Prokurator zarządził przeprowadzenie sekcji zwłok zakatowanego mężczyzny. (pc)