Skazani na biedę?

Mimo frazesów o wyrównywaniu szans, wspomaganiu zapóźnionej cywilizacyjnie „Polski B”, nie jest nam bliżej do zachodu kraju. Wręcz przeciwnie. Jest nam do niego coraz dalej.

Jak sprawdzić, które regiony są najsilniejsze gospodarczo? Za pomocą popularnego miernika – PKB, czyli Produktu Krajowego Brutto. To podstawowa miara stosowana w rachunkach narodowych, która pokazuje pozycję gospodarczą zarówno całych krajów, jak i poszczególnych regionów. Jak się ją liczy? Sumuje się wartość wszystkich towarów i usług wytworzonych przez wszystkie podmioty gospodarcze na danym terenie.
Urząd Statystyczny w Lublinie nie rozdrabnia się i ten wskaźnik pokazuje w rozbiciu na większe regiony. My znaleźliśmy się w tzw. regionie chełmsko-zamojskim, obejmującym powiaty chełmski, krasnostawski, zamojski, biłgorajski, tomaszowski i hrubieszowski.
I tak w regionie chełmsko-zamojskim w 2015 roku (najnowsze dostępne dane) PKB wyniósł 15 668 mln zł, co stanowi zaledwie 1 proc. PKB, jakie wtedy osiągnęła cała Polska gospodarka.

Ile przypada na głowę

Dla przeciętnego zjadacza chleba nie jest jednak ważna gospodarcza wielkość regionu, lecz jego zamożność. A tę mierzymy wysokością PKB przypadającego na mieszkańca.
Bez zaskoczenia – najzamożniejszym regionem w Polsce jest Warszawa. Z ponad 134 tys. zł PKB przypadającego na jednego mieszkańca wyraźnie dystansuje inne części kraju. Sprawdźmy, jak to wygląda przeciętnie w kraju. I tak PKB na mieszkańca Polski wyniosło w 2015 roku 46,8 tys. zł. A jak ten miernik prezentuje się u nas? W 2015 roku statystyczny mieszkaniec regionu chełmsko-zamojskiego wyprodukował towarów i usług na kwotę 24,5 tys. zł. Z tym wynikiem uplasowaliśmy się… na ostatnim miejscu spośród wszystkich regionów w kraju.
Nie jest to jednak zaskoczeniem. Od lat wiadomo, że Polska wschodnia jest gorzej rozwinięta niż zachodnia część kraju, stąd tu wyniki znacząco odbiegają od przeciętnych. Co jednak martwi to fakt, że wschodnie regiony nie nadganiają różnicy. Wręcz przeciwnie – powiększa się ona z każdym rokiem.

Bajka o gonieniu Zachodu

Jeszcze dwa lata temu PKB na mieszkańca w regionie chełmsko-zamojskim przekraczał 24 tys., a cztery lata temu wynosił zaledwie 22. tys. zł. Dziś to już ponad 24,5 tys. zł. „Rośnie!” – ucieszyliby się co niektórzy. Bardziej wnikliwi sprawdziliby jednak, jak rośnie innym. A okazuje się, że w całym kraju, a już szczególnie na zachodzie, rośnie szybciej.
O ile w naszym regionie w ciągu pięciu lat, od 2010 do 2015 roku, PKB na mieszkańca wzrósł o 2,5 tys. zł (z 22 do 24,5 tys. zł), to w całym kraju przeciętnie wzrósł on o ponad 9 tys. (z 37,5 do 46,8 tys. zł).
W wyrównywaniu szans regionów, nie chodzi o to, żeby wszyscy mieli po równo, bo to niemożliwe. Gra idzie o to, by wszystkim się po równo poprawiało. Jeśli tak nie będzie, to dystans najgorszych do najlepszych wciąż będzie się pogłębiał. I tak właśnie się dzieje. Zatem wszystkie piękne opowiastki polityków o „zrównoważonym rozwoju” – póki co – możemy włożyć między bajki.
Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest niewielka liczba podmiotów, które mogłyby popchnąć nasz region do przodu. Przykładowo na liście 500 największych przedsiębiorstw w Polsce na próżno szukać jakiegoś z naszego regionu. (mg)
Źródło danych zawartych w artykule: opracowania GUS oraz Urzędu Statystycznego w Lublinie