Śladami babci noblistki

Cztery dni trwała wizyta wnuków noblistki w Lublinie. UMCS gościł wnuczkę Marii Skłodowskiej-Curie: Hélène Langevin-Joliot oraz jej brata, Pierre’a Joliot. Towarzyszyli im: dr Anne Joliot – żona Pierre’a Joliot, biolog oraz przedstawiciele Muzeum Curie w Paryżu: Renaud Huynh – dyrektor muzeum i dr Natalie Pigeard-Micault – historyk z tego muzeum.


Lubelski uniwersytet, który powstał w 1944 r., od początku istnienia nosi imię wielkiej uczonej i noblistki. Goście z Paryża spotkali się m.in. z przedstawicielami społeczności akademickiej i uczniami lubelskich szkół, którym patronuje Maria Skłodowska-Curie. Czas wizyty w Polsce wykorzystali również na odnowienie rodzinnych kontaktów i zwiedzenie Lubelszczyzny oraz miejsc związanych z ich babcią. Niewiele osób wie, że Skłodowscy byli właścicielami majątków ziemskich w Kamionce koło Lubartowa oraz w niedalekich Zawieprzycach, a sama Maria, jako uczennica, jeździła na wakacje do swoich dziadków. Po raz ostatni odwiedziła Lublin w 1930 roku, już jako uznana noblistka.
Dziadek Marii, Józef Skłodowski herbu Dołęga, był dyrektorem Gimnazjum Wojewódzkiego i pomysłodawcą budowy nowej siedziby tej placówki (jesień 1859 roku) przy ulicy Narutowicza. Za niezwykły splot historycznych wydarzeń można uznać fakt, że w tym miejscu jest obecnie Instytut Pedagogiki Uniwersytetu noszącego imię jego wnuczki – Marii Skłodowskiej-Curie. Przybyli do Lublina francuscy goście mogli zwiedzić dawny pokój dyrektora Skłodowskiego, obecnie gabinet dziekana Wydziału Pedagogiki i Psychologii UMCS. Wybrali się również z wizytą do Kijan, na cmentarz, gdzie mieści się rodzinny grób Skłodowskich i do Szkoły Podstawowej w Zawieprzycach noszącej imię noblistki. Zagranicznych gości w szczególny sposób uhonorowano: prezydent Krzysztof Żuk odznaczył ich medalami 700-lecia Lublina, marszałek województwa Sławomir Sosnowski – pamiątkowymi medalami a rektor UMCS prof. Stanisław Michałowski – jubileuszowymi statuetkami Marii Skłodwoskiej-Curie.
Delegacja z Paryża zwiedziła także Stare Miasto w Lublinie i dworek Kościuszków w Ogrodzie Botanicznym. Na poniedziałkowym (13 listopada) spotkaniu z wnukami noblisty nie zabrakło pytań młodzieży ze szkół noszących imię Marii Curie, zainteresowanej osobą swojej patronki. Młodzież pytała najbliższych członków jej rodziny o to, jaką była babcią, jak ją wspominają i czy mają jakieś ulubione pamiątki z nią związane. – Nie pamiętamy dobrze babci, bo byliśmy mali, ale z rodzinnych filmów widać, że była to osoba bardzo uważna dla swoich dzieci – mówiła Hélène Langevin-Joliot.
Ich najdawniejszym wspomnieniem jest obraz Marii pracującej na środku ogromnego, okrągłego stołu zawalonego papierami. Osobistych pamiątek po babci nie zachowało się zbyt dużo, natomiast rodzeństwo Joliot obdarowało UMCS unikatowym na skalę światową dokumentem, na którym widnieją podpisy Marii Curie-Skłodowskiej oraz naukowców, którzy pracowali wspólnie nad możliwością wykorzystania promieniotwórczości w walce z rakiem. Pytania, które padły na spotkaniu, dotyczyły również wyboru osobistej drogi życiowej potomków noblistki. Wnuczka Marii zajmuje się fizyką jądrową, jej brat Pierre to biochemik, profesor honorowy Collège de France i członek Francuskiej Akademii Nauk, odznaczony Legią Honorową i Narodowym Orderem Zasługi. Ich dzieci również są naukowcami.
– Nigdy nie wywierano na nas presji, żeby zajmować się badaniami naukowymi, pokazywano nam tylko bardzo dobry rodzinny przykład. Zresztą nie wszyscy w naszej rodzinie zostali naukowcami, druga córka Marii, Ewa, wybrała inną drogę – mówił Pierre Joliot. Ewa, choć ukończyła studia na Collège Sévigné w Paryżu, gdzie w 1925 r. uzyskała tytuł licencjata zarówno z nauk przyrodniczych, jak i filozofii, to wybrała aktywność jako pianistka i pisarka (jest autorką biografii swojej matki Marii Curie). Z sali padły pytania również o dziedzictwo Marii Skłodowskiej: – Czy to, że oboje są wnukami Marii, przeszkadza im w pracy? – pytano.
– Nigdy nie zadawałam sobie tego pytania, bo myślę że to by mnie sparaliżowało – przyznała Hélène.
– To byłby ogromny ciężar, gdybym starła się jej dorównać – dodał jej brat Pierre. – Jestem wdzięczny moim rodzicom za wychowanie i za to że mogłem wybrać własną drogę – przyznaje. Oboje zwrócili się z apelem skierowanym do obecnej na sali młodzieży. – Postęp w nauce jest absolutnie konieczny, w świetle problemów, wobec których stoimy, musimy jednak mieć świadomość, że nauka nie dokona niczego bez postępu w samym społeczeństwie – podkreślali. Zachęcali również młodych ludzi do podjęcia drogi naukowej.
Emilia Kalwińska

Maria Skłodowska-Curie zmarła w wieku 67 lat. Do jej śmierci przyczyniła się. m. in. choroba popromienna. Razem z mężem Piotrem pochowana jest w paryskim Panteonie w ołowianej trumnie, bo jej ciało nadal promieniuje. Jest jedyną kobietą, która dwukrotnie otrzymała nagrodę Nobla. Pierwszą, w dziedzinie fizyki, przyznano jej w 1903 r. wspólnie z Piotrem Curie i Henri Becquerelem. W 1911 r. wyróżniono ją w dziedzinie chemii za wydzielenie czystego radu i badanie właściwości chemicznych pierwiastków promieniotwórczych.