Śledczy udowodnili winę kierowcy

Po miesiącach intensywnego śledztwa, kiedy już wydawało się, że za śmierć trzech mężczyzn nikt nie odpowie, biegli wydali ostateczne opinie, które pogrążyły 27-letniego kierowcę tira. Na ich podstawie śledczy przedstawili mężczyźnie zarzut. Grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Tragedia rozegrała się 13 kwietnia na drodze wojewódzkiej nr 812, na trasie Chełm – Krasnystaw. Jadący od strony Chełma tir, którym kierował 27-latek z woj. mazowieckiego, w Adamowie (gm. Rejowiec) zjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzył się z dwoma samochodami osobowymi marki Daewoo i VW Passat. Kierowca Daewoo Lanosa, 68-letni mieszkaniec gm. Kamień, wypadł przez szybę auta. Zginął na miejscu. Uwięzione w VW zwłoki kierowcy i pasażera (19-letniego Grzegorza S., który akurat tego dnia obchodził urodziny, oraz 25-letniego Grzegorza W. z gm. Chełm) wyciągali strażacy.
Tirowiec od początku utrzymywał, że w lewym przednim kole pękła opona, w wyniku czego stracił panowanie nad kierownicą. Wstępne analizy potwierdzały jego wersję – to był tragiczny wypadek, na który nikt nie miał wpływu. Śledztwo toczyło się zatem w sprawie, a nie przeciwko 27-latkowi. Zwrot nastąpił jesienią, kiedy to do Prokuratury Rejonowej w Krasnymstawie spłynęła opinia biegłego specjalizującego się w ruchu drogowym – biegły wykluczył samoistny wybuch opony. Śledczy zwrócili się o pomoc do biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych.
Na podstawie zgromadzonych dowodów, w połowie listopada, po 7 miesiącach śledztwa, kierowcy tira postawiono wreszcie zarzut doprowadzenia do wypadku, w którym zginęły 3 osoby (przestępstwo z art. 177 par. 2 kk). Mężczyźnie grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
– Kierowca umyślnie naruszył przepisy ruchu drogowego, nie dostosował prędkości do warunków na drodze i przekroczył ją o 18 km/h. Postępowanie zmierza ku końcowi, w grudniu zostanie sporządzony akt oskarżenia przeciwko 27-latkowi – wyjaśnia Jakub Litwińczuk, zastępca prokuratora rejonowego w Krasnymstawie.
Oskarżony przebywa na wolności. Stawił się na przesłuchaniu, ale nie przyznał do winy i złożył kolejne wyjaśnienia, treści których prokuratura nie ujawnia. (pc)