Słupki niewiele pomogły

Na niewiele zdało się ustawienie słupków przy skrzyżowaniu ulic Szeligowskiego i Fijałkowskiego. Zdaniem naszych Czytelników zamontowano je zbyt daleko od krawędzi jezdni. Kierowcy nadal rozjeżdżają trawnik.


Okoliczni mieszkańcy od dawna skarżą się na problem niewłaściwie zaparkowanych samochodów w tym rejonie. Stwarzają go głównie kierowcy odwiedzający pobliski szpital dziecięcy. Rozjeżdżają trawnik, jeżdżą po chodniku, stwarzając niebezpieczeństwo dla pieszych. Częste kontrole i mandaty wystawiane przez strażników miejskich nie przynoszą skutku, bo przepisy łamią głównie przyjezdni, na których prewencyjne szykany nie mają dużego wpływu. Dlatego ustawiono tam słupki ograniczające dzikie parkowanie, ale problem pozostał.

– Po prostu, słupki zamontowano zbyt daleko od krawędzi jezdni, w odległości ponad półtora metra, chociaż zgodnie z przepisami można je postawić na pół metra. Ponadto jest ich o kilka za mało, zwłaszcza po stronie łącznika prowadzącego do ul. Milenijnej. A skoro już są, powinny spełniać swoje zadanie – uważa pan Piotr, mieszkaniec pobliskiego osiedla.

Urzędnicy o dodatkowych słupkach nie chcą słyszeć. Zamierzają za to sprawdzić czy… słupki stoją tam legalnie. – Zarząd Dróg i Mostów po wskazaniu dokładnej lokalizacji dokona weryfikacji legalności montażu i obecności tego wygrodzenia w pasie drogowym – poinformował Grzegorz Jędrek z biura prasowego Urzędu Miasta Lublin. Marek Kościuk