Służby ratunkowe na medal

Nasza czytelniczka podczas robienia porządków odsunęła kuchenkę i wtedy usłyszała syczenie. Zobaczyła, że odłączył się przewód dostarczający gaz.


Spanikowana otworzyła okno i spróbowała, na ile mogła, dokręcić zawór. Faktycznie, syczenie stało się słabsze, ale zaraz pomyślała, że trzeba szukać fachowca – mieszka w 4-piętrowym bloku o 10 klatkach. Zadzwoniła na numer alarmowy 112. Miła konsultantka podała jej numer 992 do pogotowia gazowego. Zdenerwowana kobieta wybrała 991 i dodzwoniła się do Pogotowia Energetycznego. Dopiero po chwili wybrała właściwy numer i opisała dyspozytorowi całą sytuację, prosząc o pomoc, ale licząc się z tym, że czekanie trochę potrwa.

Ku jej zaskoczeniu nie minęło 10 minut, jak do jej drzwi zapukali… strażacy. Jeden z nich szybko dokręcił zawór na rurze, drugi sprawdził szczelność instalacji. Wyjaśnili wystraszonej kobiecie, że ten, kto wymienił jej rurę ze starej, sztywnej, na nową, elastyczną, nie dokręcił zaworu. Okazało się, że strażacy to był pierwszy rzut służb ratunkowych. Po 15 minutach pojawili się pracownicy Pogotowia Gazowego, którzy jeszcze raz sprawdzili instalację. Była szczelna. Po półgodzinie było po wszystkim, a kobieta została z dwoma kwitami (od przedstawicieli każdej ze służb) i postanowieniem, że nieprędko znowu odsunie kuchenkę. JD