Śmieci i lokatorzy widmo

Samotnie mieszkająca mieszkanka Krasnegostawu nagle dowiedziała się, że formalnie w jej domu mieszkają jeszcze trzy osoby. – Ktoś w jednym z przedszkoli jako adres swoich dzieci podał mój adres. Afera wyszła na jaw przez deklarację śmieciową – mówi kobieta.

Pani Bożena od 2017 r. mieszka sama w jednym z bloków przy ul. Okrzei. – Córka jest dorosła, mieszka w Warszawie. Była w szoku jak jej opowiedziałam moja historię – mówi krasnostawianka. 6 lutego pani Bożena otrzymała pismo z Krasnostawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej z prośbą o ponowne złożenie tzw. deklaracji śmieciowej, potrzebnej do wyliczenia opłaty za wywóz nieczystości.

W deklaracji informuje się Spółdzielnię, ile osób zamieszkuje w danym lokalu, a potem liczbę mieszkańców mnoży przez stawkę za śmieci. – Od trzech lat mieszkam sama i płaciłam stawkę za jedną osobę. Zdziwiłam się, po co w KSM proszą mnie o ponowną deklarację – mówi kobieta. Okazało się, że o wyjaśnienie sprawy Spółdzielnię poprosił Urząd Miasta Krasnystaw.

– Miasto wysłało pismo do KSM, że z informacji posiadanych przez urzędników wynika, że nie mieszkam sama, mieszkają ze mną jeszcze trzy jakieś osoby. Byłam w szoku, jak się o tym dowiedziałam. Chciałam szybko wyjaśnić sprawę, ale to nie było wcale takie proste – opowiada pani Bożena. – Oskarżono mnie o fałszowanie deklaracji, oskarżono o oszustwo! – dodaje.

Przez trzy dni krasnostawianka chodziła od urzędu do straży miejskiej aż po policję. W końcu dowiedziała się, że w jednym z krasnostawskich przedszkoli rodzice, podając adres trójki swoich dzieci, podali adres pani Bożeny! – Zasłaniając się RODO, nikt mi nie chciał powiedzieć, o jaką rodzinę chodzi.

To jest skandal! Ktoś wykorzystał mój adres, sfałszował dokumentację, a mnie się oskarża o to, że oszukuję na śmiechach! Swoimi kanałami ustaliłam, że rodzina, która oszukała to przedszkole, pochodzi z gminy Gorzków. Potrzebowali krasnostawskiego adresu, by ich dzieci trafiły do przedszkola w Krasnymstawie – opowiada Czytelniczka. Według relacji pani Bożeny, do urzędników miasta Krasnystaw nie docierało to, że ktoś wprowadził ich w błąd. – Jedna urzędniczka stwierdziła, że skoro ktoś zadeklarował, że mieszka pod moim adresem, to mam płacić za jego śmieci i tyle. Zamurowało mnie.

Ostatecznie sprawa otarła się o Wojciecha Kaczmarczyka, wiceburmistrza Krasnegostawu, który obiecał ją wyjaśnić. – Pani Bożena wciąż płaci za wywóz śmieci od jednej osoby, tak jak wynika ze złożonej przez nią dotychczasowej deklaracji. Nic tu się nie zmieniło. Za to, co robi urząd miasta, nie mogę z kolei odpowiadać – tłumaczy Witold Bazan, prezes KSM. (kg)