Śmierć od butelki

Pijany recydywista raz za razem uderzał mężczyznę w głowę butelką po piwie. Mrożące krew w żyłach sceny oglądał przez okno świadek i choć szybko wezwał na miejsce policję i pogotowie, życia ofiary nie udało się uratować.

Do brutalnego pobicia doszło 8 czerwca za garażami obok sklepu przy ul. Katedralnej. Z ustaleń śledczych wynika, że 62-latek od rana spożywał tam alkohol razem z Jarosławem M. (33 l.) i Jakubem B. (23 l.). Między mężczyznami doszło do nieporozumienia, w wyniku czego B. uderzył 62-latka „z główki”. Zaraz potem do akcji wkroczył M., który zadał poszkodowanemu cios butelką po piwie. Przejeżdżający obok radiowóz spłoszył towarzystwo, ale po godz. 13 cała trójka wróciła za garaże. Pili do czasu, aż 33-latek przypomniał sobie o awanturze sprzed paru godzin.

Ponownie zaatakował 62-latka. Świadek, który widział przez okno, jak bandyta zadaje mężczyźnie kolejne ciosy butelką w głowę, wezwał policję. Gdy na miejsce przyjechał patrol, sprawcy i jego kumpla już nie było. Mundurowi znaleźli tylko nieprzytomnego i zakrwawionego 62-latka. Ofiara pobicia w stanie zagrażającym życiu trafiła do szpitala. Niestety, po kilku dniach na OIOM-ie, 19 czerwca, 62-latek zmarł.

W chwili zatrzymania Jarosław M. miał prawie 1,5 promila alkoholu w organizmie. Recydywista jest dobrze znany organom ścigana. Na koncie ma m.in. kradzieże, kierowanie gróźb, zniszczenie cudzej rzeczy i znieważenie funkcjonariusza na służbie, a także sądowy zakaz zbliżania się sklepu przy Katedralnej. Z kolei zatrzymany zaraz po nim Jakub B. był karany za narkotyki.

33-latek trafił do aresztu, a 23-latek pozostaje pod dozorem policji. Śledztwo w ich sprawie właśnie zakończyło się skierowaniem do sądu aktu oskarżenia. Jarosław M., który nie przyznał się do winy i zapewniał, że nie pamięta szczegółów zajścia, odpowie za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, skutkującego śmiercią 62-latka. Z kolei Jakub B., który przyznał się do stawianego mu zarzutu, ale odmówił składania wyjaśnień, odpowie za udział w bójce. (pc)