Śmietnik przy drogach

Choć każdy musi płacić tzw. podatek śmieciowy, to obowiązujące od trzech lat przepisy dotyczące utrzymania czystości i porządku w gminach, problemu zaśmiecania przestrzeni publicznej nie zlikwidowały. W przydrożnych rowach wciąż można znaleźć butelki i papierki wyrzucane przez okna samochodów, ale też całe worki śmieci z gospodarstw domowych.
– Codziennie dojeżdżam do pracy z miejscowości położonej w gminie Gorzków drogą powiatową do Krasnegostawu. I nie mogę się nadziwić, skąd tyle śmieci w przydrożnych rowach. Niby wszyscy za wywóz płacimy, dbamy o środowisko, segregujemy śmieci, tymczasem na poboczach wciąż walają się ich hałdy – ubolewa czytelniczka „Nowego Tygodnia” i dodaje, że z pewnością nie jest to tylko wina przejezdnych. – Pojedyncze puszki, butelki, czy papierki można im przypisać. Ale już pampersy i opakowania po śmietanach na pewno nie.
A przecież wydawało się, że rewolucja śmieciowa, czyli wprowadzenie nowego systemu odbioru odpadów komunalnych, raz na zawsze zlikwiduje odwieczny problem zaśmiecania przydrożnych ulic. Odpady jednak wciąż zamiast na śmietnik, lądują w pasie drogowym. – A to, wystawia negatywne świadectwo całemu regionowi – komentuje nasza czytelniczka.
Problem dotyczy nie tylko gminy Gorzków, ale także innych samorządów z powiatu krasnostawskiego. Zalegające w rowach dróg powiatowych odpady można spotkać też w gminie Krasnystaw, szczególnie w okolicach miejscowości Bzite, a także w gminie Izbica. Piotr Banach, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych zapewnia, że drogi są systematycznie sprzątane. – W tej kwestii współpracujemy z wójtami, którzy zlecają uprzątnięcie terenu pracownikom gminy, bądź też osobom bezrobotnym – tłumaczy. Jednak cóż z tego, skoro to syzyfowa praca.
Podobnie uważa wójt gminy Izbica Jerzy Lewczuk. – Jednego dnia uprzątniemy śmieci, drugiego znów są w tym samym miejscu. Ludzie jeszcze nie nauczyli się, że i tak płacą, więc powinni zbierać odpady w pojemnikach i w dniu odbioru wystawić je przed posesje – wyjaśnia. (mg)