Śnieg sypnął, mróz ścisnął

Al. Armii Krajowej w Chełmie, cysterna nie może podjechać pod górę Fot. Anna Bernady

Synoptycy tym razem nie pomylili się. W piątkowe popołudnie nastąpił ostry atak zimy. Opady śniegu trwały do sobotniego południa. W wielu miejscach spadło blisko pół metra śniegu. Zima sparaliżowała ruch w mieście. Ciężkie samochody miały problem z ruszeniem z miejsca na al. Armii Krajowej. Drogowcy przekonują, że do ataku zimy byli dobrze przygotowani. Ale czy na pewno?

Zima zaatakowała wtedy, gdy wszyscy spodziewali się nadejścia wiosny. Tak samo jak pięć lat temu, kiedy to 13 marca obfite opady śniegu sprawiły, że całe miasto zostało sparaliżowane na kilka dni. Drogowcy pracowali po 24 godziny na dobę, by odśnieżyć wszystkie drogi i chodniki. Nie inaczej było w ubiegły weekend. Śnieg zaczął padać w piątkowe wczesne popołudnie. Z każdą godziną opady były coraz bardziej obfite. Do tego wiał silny porywisty wiatr. Już po godz. 17 na wielu chełmskich drogach panował jeden wielki galimatias. Ciężkie samochody nie były w stanie ruszyć z miejsca, ani też podjechać pod górkę. Na skrzyżowaniu al. Armii Krajowej z Lutosławskiego tir z towarem dla „Biedronki” stanął w poprzek jezdni, blokując ruch na kilkanaście minut. Około godz. 18 duży problem z podjazdem w kierunku Lwowskiej miał kierowca cysterny. Podobnie było z innymi ciężkimi autami. Z każdą godziną po mieście jeździło się coraz trudniej. Kierowcy zwalniali, ale mimo to były stłuczki. Na szczęście obyło się bez wypadków.
Przed nadejściem zimy drogowcy zapewniali, że są do niej bardzo dobrze przygotowani. Miejskie Przedsiębiorstwo Robót Drogowych, odpowiedzialne za odśnieżanie na terenie miasta dróg o charakterze krajowym, wojewódzkim i powiatowym, przekonywało, że trzy pługi, dwie solarki, jedna mniejsza do jazdy po chodnikach oraz ciągnik z przymocowanym pługiem są gotowe do akcji. Sebastian Łukowiec, prezes spółki, zapewniał, że soli i piasku MPRD ma pod dostatkiem. Podobnie MPGK, które odśnieża drogi gminne. Atak zimy synoptycy zapowiadali już kilka dni wcześniej, dlatego też służby drogowe miały czas, by solidnie się do niego przygotować.
W piątkowe późne popołudnie trudno było jednak dostrzec choćby jeden pług na chełmskich ulicach. Nawet ulica Rejowiecka, przez którą wiedzie krajowa dwunastka, była mocno zaśnieżona i na pewno pług po niej nie przejechał. Na internetowych forach na drogowców posypały się gromy. Że niby przygotowani do ataku zimy, a tak naprawdę znów zaskoczeni, że nie posypali solą skrzyżowań, że chodniki zasypane i piesi muszą chodzić ulicą.
W sobotni poranek sytuacja na większości dróg w dalszym ciągu była fatalna. O ile głównymi arteriami można było spokojnie przejechać, o tyle na osiedlowych uliczkach wciąż zalegał śnieg. Jedna z mieszkanek ul. Wolności po godzinie ósmej z parkingu chciała odjechać swoim autem do pracy, ale nie była w stanie do niego dotrzeć. – Mąż zadzwonił na dyżurny telefon Administracji ChSM, by pracownicy odśnieżyli wyjazd. Powiedzieli mu, że nie mogą wyjechać ciągnikiem, bo… zasypał ich śnieg – opowiada nasza czytelniczka.
Sytuacja na chełmskich drogach poprawiła się około południa. Całkowicie odśnieżono ul. Rejowiecką i Podgórze. Pługi przejechały też po większości ulic w mieście. W dalszym ciągu były jednak nieodśnieżone chodniki, zwłaszcza poza centrum miasta. Drogowcy pracowali również w niedzielę. (s)

Nagły powrót zimy i fatalne warunki na drodze w piątek (16 marca) skutkowały paraliżem w mieście i stłuczkami na trasach. Do najpoważniejszej doszło w Sielcu (gmina Leśniowice), około godz. 16:20. Kierująca saabem straciła przyczepność na jezdni. Auto wpadło w poślizg i uderzyło w jadący z naprzeciwka autobus. Pojazdy wyrzuciło do rowów po obu stronach drogi. Na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało, a kobieta – sprawczyni kolizji – do domu wróciła lekko poobijana, z mandatem w kieszeni.
Nie inaczej było w samym mieście. W ciągu kilkudziesięciu minut nawierzchnie pokryły się grubą warstwą śniegu. Drogi były nieprzejezdne, kierowcy grzęźli w zaspach. Niebezpiecznie było m.in. na rondzie przy ul. Hrubieszowskiej, Rejowieckiej, Wojsławickiej czy na wiadukcie. Z kolei wieczorem dwa tiry zablokowały al. Armii Krajowej – konieczna była regulacja ruchem. (pc)